Christine O’Donnell zdobyła 54 proc. głosów, jej przeciwnik 46 proc. Komentatorzy zwracają uwagę, że w zwycięstwie pomogła O’Donnell walcząca z aborcją organizacja The Susan B. Anthony List (SBA). – Zwycięstwo Christine O’Donnell pokazuje, że Amerykanie są zgłodniali konserwatywnych polityków - powiedziała portalowi LifeNews Marjorie Dannenfelser z SBA.
O’Donnell jest propagatorką abstynencji, była m.in. konsultantką przy filmie "Pasja" Mela Gibsona. Jako głęboko wierząca katoliczka wielokrotnie opowiadała się za przedślubną abstynencją. Krytykowała również masturbację i pornografię, którą uważa za rodzaj zdrady małżeńskiej. Kandydatka do Senatu ma również poparcie byłej kandydatki na wiceprezydenta USA, Sary Palin. Jej zwycięstwo jest kolejnym sukcesem prawicowej Tea Party, bowiem tego samego dnia w Nowym Jorku wspierany przez republikański mainstream Rick Lazio przegrał ze wspieranym przez Tea Party Carlem Paladino. Wcześniej senator Lisa Murkowski przegrała prawybory na Alasce z politycznym nowicjuszem Joe Millerem, który również cieszył się poparciem Sary Palin. Kandydatowi Tea Party uległ także długoletni senator z Utah, Robert F. Bennett.
Jednak Republikanie już podkreślają, że nie wesprą finansowo O’Donnell. – Wielu ludzi już nas przekreśliło w dalszej walce o Senat. Jednak my mówimy: „Yes, we can”. Ci sami tzw. „eksperci” nie wierzyli, że zdołam pokonać kandydata republikanów - powiedziała O’Donnell. Liderzy Tea Party oznajmili jednak, że liczą na wsparcie w walce z aborcjonistą, Chrisem Coonem z Parti Demokratycznej, który będzie teraz oponentem O’Donnell w walce o Senat. Coon ma w sondażach sporą przewagę nad polityk Tea Party.
- Zwycięstwo O’Donnell spowodowałoby, że w Senacie mielibyśmy wiarygodną przeciwniczkę zabijania nienarodzonych dzieci. Teraz takiej osoby tu brakuje, a mężczyźni nie umieją często bronić praw nienarodzonych tak jak same kobiety - powiedziała liderka SBA portalowi LifeNews.
Jednak zdaniem części amerykańskich publicystów zwycięstwo O’Donnell może być pyrrusowe dla obrońców życia. Mająca większe środki finansowe Partia Demokratyczna może mieć większe szansę w pokonaniu kandydata raczkującej Tea Party niż bogatej Partii Republikańskiej.
Wybory do Senatu w Stanach Zjednoczonych odbędą się 2 listopada.
Ł.A/LifeNews/Fox news/Wyborcza.pl/Tvn24
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

