Administracja Obamy rozpoczęła współpracę z wiodącymi grupami proaborcyjnymi w celu zorganizowania seminarium szkoleniowego w zakresie, jak zwalczać... przemoc ze strony ruchów pro life. Ta "przemoc" wobec aborcji przejawia się, zdaniem organizacji, w zwyczajnym korzystaniu z wolności słowa, czyli np. pikietach pro life czy manifestach pod klinikami.
Seminarium zafundowało Federalne Biuro Śledcze i Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Największe organizacje aborcyjne, takie jak Planned Parenthood czy National Abortion Federation (NAF) opracowały z tej okazji dokument z danymi statystycznymi, wykazem stron internetowych pro life etc.
W dużym skrócie, wszelkie działania ruchów pro life dokument przedstawia jako "zorganizowany napad na ochronę zdrowia kobiet" przygotowany przez "antyaborcyjnych ekstremistów".
Dokument wymienia działania obrońców życia, które poczytuje w kategoriach "dotkliwej przemocy": blokady, nagabywanie klientów klinik, dręczenie personelu ulotkami, hałaśliwe manifestacje. Zaś wszystkie wymienione portale ruchów pro life klasyfikuje jako "strony przeciwko kontroli urodzeń".
Obrońcy życia ubolewają, że nie zostali zaproszeni do omawiania sprawy, która najbardziej dotyczy ich samych. Matt Bowman z Alliance Defense Fund mówi, że dokument przedstawia organizacje pro life jako występujące przeciw wolności słowa, podczas gdy one od początku o tę wolność walczyły.
- Taka właśnie jest polityka administracji Obamy – żeby oczerniać niewinnych obrońców życia poczętego – mówi Wendy Wright z Concerned Women for America. - Szkodzi to publicznemu zaufaniu względem nas, ale będzie też plamą na prezydenturze Obamy – dodaje.
eMBe/CatholicNewsAgency
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

