17 stycznia w Paryżu odbył się szósty marsz za życiem, w którym uczestniczyło co najmniej 25 tysięcy osób, w większości rodziny z dziećmi i młodzi poniżej 25 lat. W tym roku minęła 35 rocznica legalizacji we Francji aborcji. Z roku na rok marsz w obronie życia jest coraz większy.

Przybyłych na paryską manifestację zaskoczyła obecność socjalistów. Na katolickich blogach początkowo komentowano, że jest to chyba jakaś prowokacja, okazało się jednak, że socjaliści przyszli z czystymi intencjami.

- Jesteśmy grupą socjalistów niezrzeszonych, nie należymy do żadnej partii politycznej, chociaż jesteśmy silnie przywiązani do wartości lewicowych – mówił w udzielonym podczas marszu wywiadzie dla portalu E-deo młody socjalista Pierre Fromager.

Trzeba przyznać, że postulat obrony życia nie należy jednak do priorytetów lewicy. - Obecnie czujemy się dosyć osamotnieni, ponieważ wszystkie partie lewicowe są kompletnie głuche w tej sprawie, co jest w naszych oczach prawdziwym skandalem. Każdego roku tysiące matek w potrzebie zmuszonych jest do zabicia swoich dzieci, w imię wyzwolenia kobiet i liberalizacji obyczajów. Lewica nie chce poruszać tych problemów, gdyż obawia się, że wszelka krytyka będzie znaczyła cofnięcie zdobyczy socjalnych – tłumaczył Fromager.

- Ale gdzie są wartości socjalne w aborcji czy w eutanazji? Jaki postęp oznacza uśmiercenie najsłabszej istoty? Jak wyraża się solidarność, kiedy odbiera się kobiecie prawo bycia matką, w imię komfortu, w imię niesprawiedliwych praw rynku pracy? - pytał. - Solidarność musi dotyczyć wszystkich i wszędzie!

Rzecznik prasowy strony internetowej "Socjaliści na rzecz życia" przekonywał, że "walka socjalna nie może dotyczyć jedynie robotników – ofiar przenoszenia produkcji za granicę, czy dyskryminacji imigrantów bez dokumentów. Walka społeczna powinna być jak najbliżej ochrony życia naszych kobiet i naszych dzieci". - Taki jest oto sens naszej obecności na marszu w obronie życia – mówił Fromager.

- My, socjaliści za życiem, apelujemy o prawdziwą debatę w tych sprawach. Prawdziwa solidarność polega na obronie słabych przeciwko silnym. Fromager zapowiedział, że w najbliższym czasie grupa socjalistycznych zwolenników prawa do życia zwróci się od partii socjalistycznych i ich członków z żądaniem zajęcia stanowiska w kwestii przerywania ciąży: czy pozbycie się dziecka, zamiast działania na rzecz godności wszelkiego życia, jest rzeczywistym aktem postępu i braterstwa? Czy ignorowanie cierpień kobiet w ciąży czy tych, które dokonały aborcji jest rzeczywiście manifestacją solidarności?

Socjaliści przybyli na paryski marsz w obronie życia chcieli przede wszystkim pokazać, że pewne fundamentalne zasady nie należą ani do lewicy ani do prawicy, tylko są po prostu humanistyczne. - Uważamy, że ochrona życia powinna być obowiązkiem każdego człowieka lewicy – mówił Fromager.

Wśród haseł, które widniały na transparentach niesionych przez socjalistów można było przeczytać: "Socjaliści za życiem", "Chrońmy robotników jutra", "Prawo do mieszkania, prawo do pracy, prawo do życia", "Nie będzie dzieci, nie będzie emerytur", "Wolność, równość, braterstwo, płodność", "Kapitalizm to jest śmierć, rewolucja to jest życie" czy "Nasze życia warte są więcej, niż ich zyski".

Pierre Fromager tłumaczy, dlaczego socjaliści przyszli na marsz za życiem. O życiu mówi, że jest ono "postępem". Wyraził nadzieję, że w przyszłym roku na marszu będzie więcej socjalistów. (Na YouTube widnieje błędny opis: socjaliści pro-aborcyjni, gdy w rzeczywistości jest odwrotnie).

[video:http://www.youtube.com/watch?v=PZ2xRoMVX28'/>

 

Zobacz skandujących socjalistów w obronie życia.

 

Magdalena Romaniuk/Socialistespourlavie.blogspot.com