Trzech króli? A może czterech astrologów?

Spopularyzowana nazwa „Trzech Króli” na myśl przytacza obrazek ze stajenki, gdzie przy świętej Rodzinie, oprócz pasterzy i licznych zwierząt, stoi ze złożonymi darami trzech królów. Ile w tym prawdy? Niewiele. Nie jest pewne to, czy mędrców (zwanych także magami) przybyłych do nowo narodzonego Jezusa było trzech. Przyjęło się to na podstawie trzech darów, które zostały mu przyniesione, ale czy mędrców było dokładnie trzech - nie wiadomo. Do końca nie wiemy także, kim były tajemnicze postacie. Greckie słowo magoi oznacza perskich kapłanow oraz astrologów w Mezopotamii. Wielce prawdopodobne jest więc, że mężczyźni przybyli do Jezusa byli astrologami, którzy ujrzeli gwiazdę prowadzącą do Króla. Co jednak sprawiło, że wyruszyli w trudną podróż? Naukowa fascynacja gwiazdą? Wewnętrzny głos? Czy gwiazdę widzieli także inni ludzie czy tylko magowie? Pozostanie to tajemnicą. Mniejszą tajemnicą jest to, kiedy magowie przybyli do Syna Bożego. Z całą pewnością nie było to jeszcze w Betlejem, jak przedstawia nam to tradycja. Magowie dotarli do Jezusa już po ofiarowaniu Go w świątyni. Mały Jezus miał wtedy kilka miesięcy, może nawet rok. Pierwszych kroków pewnie jeszcze nie stawiał, ale na etapie raczkowania już zapewne był.

 

K+M+B=2011, czyli trudna matematyka

Przybyłych do Jezusa astrologów 'królami' jako pierwszy nazwał Cezary z Arles, żyjący na przestrzeni piątego i szóstego wieku. Ich imiona pojawiły się jednak dopiero we wczesnym średniowieczu: Kasper (lub Kacper), Melchior i Baltazar są jednak imionami zupełnie przypadkowymi i w żaden sposób nie są potwierdzone. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że od czasu „poznania” imion magów, na drzwiach domostw zaczęto wypisywać ich pierwsze litery. Ten zwyczaj jest spolszczoną wersją (imię Kacper po łacinie pisane jest przez C) pięknego rozwinięcia skrótu CMB - Christus Mansionem Benedicat, tłumaczonego jako "Niech Chrystus błogosławi ten dom". Dlatego i dziś zamiast tworzyć równania matematyczne z trzema niewiadomymi (K+M+B=2011), na drzwiach można śmiało wypisać ten łaciński skrót. Zwyczaj ten powstał stosunkowo późno, bo dopiero na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku, kiedy to w kościołach zaczęto święcić złoto i kadzidło, a później także kredę, którą na odrzwiach swoich domostw pisano wcześniej wspomniane trzy literki.

 

Boże Narodzenie – wersja rozszerzona

Trzeba również – jak co roku zresztą – rozwiać mit dotyczący nazwy święta. "Trzej królowie" to termin dosyć popularny i swojski, jednak istotę tego dnia oddaje w sposób znikomy. Zwłaszcza w liturgii Kościoła zachodniego motyw pielgrzymki mędrców do Betlejem przesłonił pierwotny sens tego święta. Stąd trudności ze zrozumieniem kościelnej, liturgicznej nazwy, która brzmi "Święto Objawienia Pańskiego". Aby dobrze zrozumieć jej meritum, musimy cofnąć się aż do trzeciego wieku, kiedy to na Wschodzie świętowano zjawisko Epifanii, czyli zjawienia się Boga na ziemi w tajemnicy wcielenia. Była to wersja poszerzona świąt Bożego Narodzenia, które obchodził grecki Kościół. Na czym polegało owo rozszerzenie? Mianowicie łączono narodziny Zbawiciela z trzema innymi wydarzeniami: pokłonem Mędrców, chrztem Jezusa w Jordanie i cudem w Kanie Galilejskiej. Te trzy momenty wskazywały na to, że Syn Maryi jest kimś więcej niż tylko człowiekiem, że jest oczekiwanym Zbawicielem. Z czasem w Kościołach wschodnich dominującym motywem święta stał się chrzest Jezusa w Jordanie, a na Zachodzie akcent padł na pokłon Mędrców. Różnice wynikały z przyczyn kulturowych, historycznych i zwyczajowych. I tak dzień 6 stycznia, który dla wiernych rzymskokatolickich jest uroczystością Objawienia Pańskiego, dla Ormian jest świętem Chrztu Jezusa w Jordanie, a dla prawosławnych i grekokatolików – wigilią Bożego Narodzenia. A propos Bożego Narodzenia warto dodać, że święto Epifanii powstało wcześniej. Mówiąc półserio, uroczystość Objawienia Pańskiego jest wschodnim, starszym bratem naszego grudniowego święta.

Przeróżne zwyczaje, niedopowiedzenia wynikające z braku wiedzy i różnice w akcentach poszczególnych wspólnot chrześcijańskich nie powinny nam jednak przysłonić istoty święta. Nieistotny jest zatem ani wiek Jezusa w momencie oddania pokłonu przez Mędrców, ani ilość samych przybyłych, ani to, kim tak naprawdę byli i jakie nosili imiona. Mędrcy są jedynie symbolem. Symbolem świata, całego świata - wszystkich kultur, narodów i cywilizacji, który oddaje pokłon Zbawicielowi. Bez różnicy na strefy geograficzne, kolor skóry i iloraz inteligencji - Chrystus jest Zbawicielem całego świata. To uniwersalne przesłanie, że narodził się Ktoś, kto zbawi wszystkich ludzi, powinno być głównym ośrodkiem naszego myślenia o tym Święcie. On przyszedł. Więcej nam nie trzeba.

Marcin Fijołek

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »