Mart Henley pochodzi z Wielkiej Brytanii i pracuje w jednej z warszawskich szkół językowych. Nie pojechał na święta do domu, bowiem czas Świąt Wielkanocnych w Anglii nie jest okresem duchowego przeżywania zmartwychwstania Jezusa. Brytyjczyk uważa, że dla jego rodaków Wielkanoc jest po prostu odpoczynkiem od pracy. W Wielkiej Brytanii Wielkanoc jest początkiem lata, ludzie masowo opuszczają miasta, zabierają przyczepy campingowe, wyjeżdżają nad morze. Brytyjczyk mówi, że w tym czasie zawsze pada deszcz, co jest - jak żartuje - tradycją wielkanocną. Największym zaskoczeniem w Polsce było dla niego uczestnictwo w święceniu jajek. Próbował nawet kiedyś malować pisanki, jednak nie szło mu najlepiej i wolał przyglądać się, jak robią to Polacy.
Aleksandra Defranc pochodzi z Ekwadoru. W Polsce mieszka od kilku lat, jest lektorką języka hiszpańskiego w jednej ze stołecznych szkół językowych. W Ekwadorze Wielkanoc jest obchodzona w sposób bardzo religijny. Ulicami przechodzą religijne pochody, w których uczestniczą pokutnicy ubrani na fioletowo. Wiele osób ma ze sobą krzyż. Lektorka języka hiszpańskiego mówi, że wielkanocną tradycją położonego nad Oceanem Spokojnym Ekwadoru jest także zupa "la fanesca". To najbardziej tradycyjne wielkanocne danie Ekwadoru, przyrządzane między innymi z ryb, jajek, dyni, cukinii, fasoli, grochu oraz orzeszków ziemnych. Jak przekonuje Aleksandra Defranc, jest to bardzo sycące danie.
JaLu/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
