W sobotę 22 stycznia przypadała 38. rocznica ogłoszenia przez Sąd Najwyższy słynnej decyzji w sporze Roe kontra Wade odmawiającej stanom prawa do delegalizowania przerywania ciąży.
Antyaborcyjni aktywiści przyjadą w poniedziałek do Waszyngtonu, by w ramach corocznego "Marszu Życia" domagać się zmiany prawa. W ostatnim czasie przybywa w Ameryce przeciwników aborcji, choć zdania są wciąż podzielone. Z danych Instytutu Gallupa wynika, że w 2010 roku za zwolenników "prawa do wyboru" uważało się 45 proc., a za obrońców życia 47 proc. pytanych (w 2008 roku odpowiednio 50 i 44 proc.).
Projekt ustawy, która zakazywałaby finansowania aborcji z pieniędzy podatników zgłosili republikanie. – W 2011 roku powinno się udać przeforsować wiele przepisów chroniących nienarodzone dzieci – mówi Derrick Jones z organizacji National Right to Life Committee.
- Chodzi o to, by wzorem Nebraski ograniczyć zabiegi aborcji do 20. tygodnia ciąży. Badania naukowe pokazują, że potem płód odczuwa już ból. Pojawiła się też propozycja, by przed podjęciem decyzji o aborcji kobiety obejrzały obraz płodu podczas badania USG – dodaje Jones.
Jak co roku manifestacje organizują także zwolennicy aborcji. W weekend ich postulaty poparł Barack Obama. – Rząd nie powinien wtrącać się do prywatnych spraw rodzin – oświadczył prezydent. – Zobowiązuję się do ochrony tego konstytucyjnego prawa – dodał Obama i podkreślił że nadal będzie wspierał inicjatywy zapobiegające "niechcianym ciążom", pomagał ciężarnym i promował adopcję.
eMBe/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

