Obama odwraca się od Europy a to oznacza kres nadziei Polski na specjalne relacje z USA - pisze dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, politolog i amerykanista w dzisiejszym „Dzienniku”.
Tarczy antyrakietowej w Europie, ani w ogóle Europy, nie ma już wśród amerykańskich priorytetów. Dla Polski oznacza to kres nadziei na specjalny związek z USA w uzupełnieniu lub zamiast - jak chcieli eurosceptycy - członkostwa w Unii Europejskiej.
Mówienie sobie po imieniu, wspólna konferencja prasowa, gadżet propagandowy - przycisk "reset" - dla przebicia się na YouTube, poklepywanie po plecach i wybuchy śmiechu. Nowa amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton zarezerwowała to dla Rosji - dla szefa dyplomacji Siergieja Ławrowa na ich pierwszym spotkaniu w Genewie.
Tęsknota za prostym porządkiem zimnej wojny wbiła się w geny kulturowe nie tylko Demokratów, lecz mniej lub bardziej wszystkich Amerykanów. A dla większości Rosjan supermocarstwowy ZSRR jest rajem utraconym, ale stopniowo odzyskiwanym. Symetria dwóch supermocarstw rodzi zimną wojnę między nimi, jednak równowaga sił i współpraca zabezpieczają przed wybuchem gorącej III wojny światowej.
Rosja chętnie dołącza do budowy zimnowojennego porządku, aby realizować własny cel: awans ponad swój realny potencjał ludnościowy, cywilizacyjny, gospodarczy i militarny.
Nowy początek oznacza nowe priorytety i odłożenie starych problemów - tę zasadę ogłosiła już Clinton w przypadku praw człowieka w Chinach.
Priorytetem numer jeden amerykańskiej polityki zagranicznej stało się ograniczenie strategicznych arsenałów atomowych USA i Rosji. Demokraci nie wyobrażają sobie pokoju globalnego bez obniżenia do pułapu tysiąca głowic. Rosja wystawi za to wysoki rachunek.
Drugim priorytetem Obamy i Clinton jest walka z rozprzestrzenianiem się broni jądrowej w świecie. Tradycyjnie Amerykanie widzą przede wszystkim odpowiedzialność swoją i Rosji za poszczególne państwa i regiony świata. Oczekują, że Rosja zatrzyma program nuklearny Iranu. Otwiera to Moskwie drugi obiecujący obszar przetargowy.
Ostatnim spoiwem Europy i Ameryki pozostaje NATO. Na wniosek Amerykanów sojusz bezwarunkowo wznowił prace Rady NATO-Rosja mimo braku woli Moskwy do rozwiązywania spraw spornych. Waszyngton użył przycisku "reset". Ale sojusz musi być solidarny i uświadomić sobie, że gdy nie dba o interesy wszystkich swoich sojuszników, z europejskimi włącznie, traci wiarygodność.
Dla Polski jest to problem najwyższej wagi, któremu będzie musiała stawić czoła. Na szczycie USA - Rosja nas nie będzie, na szczycie NATO mamy prawo weta.
MaRo/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

