Obama zaprosił działaczy homoseksualnych na miesiąc po tym jak odmówił udziału w Narodowym Dniu Modlitwy, wskazując tym samym, gdzie leżą priorytety prezydentury. - To rozczarowanie, że po tylu latach obchodzenia Narodowego Dnia Modlitwy w Białym Domu, nie zyskuje on życzliwej uwagi Prezydenta w równym stopniu co prawa homoseksualistów – powiedział wicedyrektor chrześcijańskiego instytutu Focus on the Family's, Tim Goeglein.
W trakcie spotkania Obama zapewnił działaczy homoseksualnych, że nie przeciąga w czasie realizacji ich postulatów, a cierpliwa walka o swoje prawa może przynieść sukces na dłuższą metę. - Ostatecznego sukcesu homoseksualiści nie osiągną wyłącznie przez ustawy rządu. Do tego potrzeba trwałego przekonywania na wszystkich poziomach - powiedział.
Konserwatywni komentatorzy podkreślają, że Biały Dom zapewne chce celebrować osiągnięcia ruchu homoseksualnego w USA, ale jednocześnie chce też ograniczyć złość działaczy, którzy niecierpliwią się ze względu na brak jednoznacznych decyzji Obamy w kwestii ustawy Defense of Marriage Act (DOMA) oraz tak zwanej polityki "Don't Ask, Don't Tell" (DADT), która zakazuje homoseksualistom służby w wojsku.
Czterdzieści lat temu, kiedy prawo amerykańskie nie traktowało homoseksualistów jako grupy mogącej sobie rościć jakieś prawa, 28 czerwca odpowiedzieli oni agresywnymi manifestacjami na policyjną obławę w Stonewall Inn, w barze dla homoseksualistów w Nowym Yorku. Wydarzenia te urastają dla środowisk forsujących prawa dla par jednej płci do rangi symbolu. Dziś świętował także prezydent Obama.
JaLu/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

