Organizatorzy największej corocznej manifestacji przeciw aborcji w USA wysłali do nowego prezydenta zaproszenie (zobacz pełen tekst), by przyłączył się do ich marszu. Dotychczasowy prezydent George W. Bush zwykł telefonować z tej okazji do organizatorów, dziękując za walkę o życie nienarodzonych. Działacze prosili Baracka Obamę o wsparcie, bo – jak napisali w zaproszeniu - Ameryka potrzebuje jego silnego przywództwa, by przestać zabijania 3 tys. dzieci dziennie.
Prezydent Obama nie odpowiedział na zaproszenie. - Będę bronił prawa kobiet do wyboru – napisał za to w komunikacie z okazji 36. rocznicy orzeczenia sądowego w sprawie "Roe przeciwko Wade".
- Ta decyzja nie tylko chroni zdrowie kobiet i ich reprodukcyjną wolność, ale odzwierciedla również szerszą zasadę: że rząd nie powinien ingerować w nasze najbardziej prywatne sprawy rodzinne - oznajmił Obama. Podkreślił jeszcze, że trzeba zapobiegać niechcianym ciążom, aby zminimalizować zapotrzebowanie na zabiegi aborcyjne.
Orzekając w sprawie "Roe przeciwko Wade" w 1973 r. Sąd Najwyższy uznał, że stanowe prawa ograniczające aborcję stoją w sprzeczności z konstytucyjnym prawem do ochrony prywatności. Niemal natychmiast po zaprzysiężeniu na stronie internetowej nowego prezydenta zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami pojawiła się informacja, że będzie on szeroko wspierał to stanowisko.
AJ/lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

