- To znaczący krok naprzód dla kenijskiej demokracji - powiedział prezydent USA Barack Obama. Konstytucją zachwycona jest również Hillary Clinton. Nowa konstytucja została zaakceptowana w referendum przez 70 proc. obywateli tego kraju. Pozwala ona na zabicie dziecka ze względu „na stan zdrowia matki", co jest interpretowane przez ruchy pro-life jako aborcja na żądanie. Konstytucja pozwala również na działanie muzułmańskich sądów, które będą wydawały wyroki na podstawie prawa Szariatu. Oponenci takich rozwiązań prawnych zwracają uwagę, że tylko 12 proc. Kenijczyków jest muzułmanami.
Obama oświadczył, że jego administracja jest dumna z poparcia „demokratycznych zmian w Kenii”. W czerwcu do Kenii poleciał wiceprezydent USA Joe Biden, żeby namawiać jej mieszkańców do głosowania za przyjęciem nowej konstytucji, która zalegalizuje aborcję. W zamian za to obiecał „strumień pieniędzy” z USA. Administracja Obamy wydała 23 miliony dolarów na poparcie nowej konstytucji w Kenii.
Część kongresmenów zarzucało Obamie, ze ten złamał prawo, bowiem lobbowanie w obcych krajach - tak za, jak i przeciw aborcji - jest zakazane przez federalne prawo. Chris Smith, czołowy republikański członek podkomisji “House Africa and Global Health” zaapelował nawet do administracji Obamy, by ujawniła, jakie środki pochodzące z podatków Amerykanów wydała na kampanię.
Kenijskie organizacje pro-life domagają się poprawki do konstytucji, która uniemożliwi zabijanie nienarodzonych dzieci. Działacze pro-life przekonują, że większość Kenijczyków jest przeciwko aborcji. Głosowali jednak za przyjęciem konstytucji, bowiem ulegli propagandzie, która przekonywała ich, że nowa ustawa zasadnicza nie zliberalizuje przepisów aborcyjnych.
Ł.A/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

