Jest to cel wyrażony przez International Planned Parenthood Federation - IPPF - największy koncern aborcyjny świata, który dzięki Obamie odzyskał finansowanie swej działalności z pieniędzy amerykańskich podatników. 8 marca IPPF wydało oświadczenie popierające działanie polskich organizacji feministycznych. W oświadczeniu uzurpuje sobie występowanie w imieniu polskich kobiet, domagających się jakoby aborcji na żądanie i powszechnej dostępności chemicznych środków wczesnoporonnych. Według IPPF polskie kobiety jednomyślnie występują przeciw Kościołowi Katolickiemu i prawie lekarza do odmowy aborcji ze względów sumienia. Żadają za to darmowych środków antykoncepcyjnych i pełnego refundowania in vitro przez Państwo. Jak zauważa John Smeaton, dyrektor Society for the Protection of Unborn Children (SPUC), jednego z najaktywniejszych europejskich ruchów na rzecz ochrony życia i rodziny

- W oświadczeniu IPPF, dotyczącym Polski termin "antykoncepcja" podlinkowany jest do strony "Mity i realia antykoncepcji". Na początku listy znajdujemy szereg stwierdzeń dotyczących aborcji. Można tam przeczytać: "Niektórzy mają fałszywe przekonanie, że zastrzyk antykoncepcyjny zapobiega ciąży przez powodowanie aborcji (...) Badania pokazują, że ani zastrzyki złożone z czystego progestinu, ani zastrzyki miesięczne nie zakłócają istniejącej już ciąży (...) Zastrzyki uniemożliwiają zagnieżdżenie w ściance macicy, jeśli doszło do fertylizacji." Jest to taktyka wykorzystywana przez lobby aborcyjne na całym świecie: twierdzenie, że matka nie jest ciężarna do momentu, gdy zarodek zagnieździ się w macicy. Z tego mylącego argumentu wyciągają wniosek, że środki zapobiegające implantacji nie powodują poronienia.

John Smeaton podkreśla, że właśnie przyjęcie tego zafałszowanego obrazu początku ciąży spowodowało, iż angielski sąd nie uznał "pigułki po" za środek wczesnoaborcyjny. Jednak dane naukowe jednoznacznie wskazują, że początek ciąży wyznacza moment zapłodnienia, nie implantacji zarodka. Przypomina też, że termin "aborcja" w słowniku medycznym oznacza każde przedwczesne przerwanie ciąży - czy to naturalne poronienie, czy spowodowane ingerencją człowieka. Dlatego nazywanie działania antykoncepcji hormonalnej, wkładki domacicznej i "pigułki dzień po" środkami wczesnoaborcyjnymi jest od strony naukowej jak najbardziej poprawne i wskazane. Dyrektor SPUC ma zadziwiająco dobre zdanie o polskim społeczeństwie - Na szczęście polskie kobiety, grupy pro-life i przywódcy kościelni są zbyt dobrze poinformowani i zbyt inteligentni, by pozwolić na ten rodzaj protekcjonalnego traktowania i wprowadzającej w błąd propagandy. Nie mam wątpliwości, że Polska, tak jak wcześniej, stanie na wysokości zadania i przeciwstawi się IPPF.Czy rzeczywiście zasługujemy na tak dobrą opinię?

Smeaton kończy swe rozważania - Jednak, niech świat zauważy zawartość oświadczenia IPPF na temat Polski: miliony Obamy będą nie tylko wykorzystane by promować aborcję, zostaną wykorzystane by walczyć z największą zorganizowaną siłą chroniącą życie na świecie - przeciw Kościołowi Katolickiemu.

Bogna Białecka/Ippf.org/Spuc-director.blogspot.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »