Liczący 55 stron dokument zawiera rekomendacje, co do priorytetowych zmian, które powinien wprowadzić prezydent w pierwszych stu dniach swojego urzędowania. Zalecenia dotyczą nie tylko tego, kto powinien otrzymać rządowe wsparcie. Głownym postulatem jest przekazanie kilku miliadrów dolarów na finansowanie i wspieranie rozwoju usług aborcyjnych. Pro-aborcyjne organizacje żądają także wycofania wsparcia dla każdej grupy, która nie podziela ich ideologii.
Tak brzmi jedna z rekomendacji:
- 1 miliard dolarów na International Family Planning Programs (finansowanie i promowanie aborcji i antykoncepcji)
- wznowienie finansowania UNFPA, którego zaprzestano za prezydentury Busha ze względu na wspieranie przez UNPFA łamania praw człowieka (np. polityki przymusowej aborcji i sterylizacji w Chinach)
- pozbawienie funduszy programów promujących wyłącznie czystość seksualną wśród młodzieży (jedyny rodzaj programów, które rzeczywiście zapobiegają ciążom i chorobom wenerycznym u nastolatków).
Podsumowując postulowane zmiany w prawodawstwie, wprowadzenie ich w życie oznacza: traktowanie aborcji jako podstawowego uprawnienia zdrowotnego, powszechne finansowanie aborcji z ubezpieczenia społecznego oraz nominowanie polityków, którzy zapewnią wycofanie praw chroniących kobietę i jej poczęte dziecko, a egzekwować będą "prawo do aborcji". Dokument zawiera rekomendacje co do stanowisk rządowych - z listą konkretnych pro-aborcyjnych nazwisk.
Zakładając, że nowa administracja wywiąże się ze zobowiązań (a powinna, gdyż wsparcie pro-aborcyjnych organizacji kampanii prezydenckiej Obamy było ogromne), oznacza to koniec lokalnych, stanowych praw chroniących życie. W tej chwili w poszczególnych stanach istnieją przepisy, częściowo chroniące matkę i jej poczęte dziecko - np. prawo rodziców nieletnich nastolatek do informacji o planowanej aborcji u ich dziecka, restrykcje co do sprzedawania chemicznych środków wczesnoporonnych, klauzula sumienia, dzięki której ginekolog może odmówić przeprowadzenia aborcji.
Najwięcej nadziei organizacje pro-aborcyjne wiążą z planowanym "Freedom of Choice Act", który wprowadzi w USA faktyczną aborcję na żądanie, bez restrykcji, do momentu porodu. W dokomencie rzadko pada słowo "aborcja", zamiast tego pojawia się eufemizm "zdrowie reprodukcyjne kobiet". Zniknęła cała przed-wyborcza retoryka deklarująca "dialog" i "dążenie do ograniczenia liczby aborcji".
BB/change.gov
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

