- Mają oni prawo (red. do budowy meczetu) – powiedział Barack Obama podczs piątkowej uroczystej kolacji z okazji rozpoczęcia ramadanu. Prawo to wynika jego zdaniem z zasady wolności religijnej w USA.

Oświadczenie prezydenta już spotkało się z falą krytyki. Prezydenta nie szczędzą także sympatyzujący z nim komentatorzy. Prawicowi krytycy respektują prawo do budowy meczetu, ale ich zdaniem, ze względu na uczucia rodzin ofiar ataku na WTC, nie powinno się go wznosić w tym miejscu.

- Decyzja budowy meczetu koło Strefy Zero jest głęboko niepokojąca, podobnie jak decyzja prezydenta, aby to poprzeć. Nie jest to kwestia prawa i wolności religijnej. Podstawowym problemem jest tu szacunek dla tragicznego momentu naszej historii - powiedział John Boehner, przywódca republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów.

Sam prezydent zdaje się tak naprawdę nie mieć sprecyzowanego stanowiska w tej sprawie. Krytycy wytykają mu sprzeczności w jego wypowiedziach. - Nie wypowiadałem się i nie będę się wypowiadał na temat słuszności decyzji budowy tam meczetu. Wypowiadałem się bardzo specyficznie o prawie, które ludzie mają (w USA) od początku istnienia naszego kraju - w ten sposób Obama odniósł się ostatnio do swojej piątkowej wypowiedzi.

Według sondażu CNN 68 proc. respondentów jest przeciwna budowie meczetu w pobliżu Ground Zero. Cokie Roberts z ABC News podkreśla, że notowania Obamy spadły o 41 proc. Według niej prezydent doszedł do wniosku, że nie może sobie pozwolić na przeciwstawienie się opinii większości w sprawie meczetu.

Jednak rzecznik prasowy Białego Domu, Bill Burton, zapewnia, że Obama nie wycofuje się ze swoich piątkowych wypowiedzi. - Co powiedział wczoraj, dziś mogę potwierdzić – jeśli miałby tu stanąć kościół, synagoga czy hinduistyczna świątynia, niech tak będzie. Tak samo nie można odebrać praw tym, którzy chcą tu postawić meczet – konstatuje Burton.

eMBe/Onet.pl/UsaToday.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »