- Muszę podopinać zaczęte już projekty – powiedział zakonnik, odnosząc się do pytania o datę rezygnacji. Dodał jednak, że decyzja jest nieodwołalna. - W dalszej perspektywie w sytuacji pewnego napięcia, kierowanie i zarządzanie zespołem wydaje mi się bezsensowne – stwierdził.

Z jego dotychczasowej pracy nie jest zadowolony prezydent Paweł Adamowicz, który powołał go na to stanowisko w 2007 roku. Zarzuca mu przede wszystkim złą organizację 30-lecia założenia „Solidarności” i klapę, jaką okazało się okolicznościowe widowisko, które kosztowało 8 mln złotych.

sks/TVN24.pl

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »