Komentarz wydaje się tu zbędny. Pozostawiam czytelnika sam na sam z głębią Środy i pytaniem Michalskiego, które przekracza już wszelkie granice.
„... działania Gowina i Królikowskiego w ministerstwie sprawiedliwości – bo Gowin jest osobą całkowicie niekompetentną w kwestiach prawnych i całą koncepcję działań ministerstwa, inicjatyw ustawodawczych itp. przygotowuje mu wiceminister Królikowski – to nie jest sprawa jakichś pojedynczych wyskoków, ale to jest wojna radykalnego religijnego konserwatyzmu z nowoczesnością. Z tym wszystkim, co się tym ludziom z nowoczesnością kojarzy. Konwencja antyprzemocowa, ustawa o związkach partnerskich, pakiet ustaw bioetycznych – to właśnie z nimi, pod każdą praktycznie postacią, walczy ten zachowawczy ośrodek w Platformie i rządzie, coraz mocniejszy, coraz bardziej przejmujący monopol na język ludzi Platformy, bo oni żadnego innego wyrazistego języka nie mają. Poprzez sformułowania o „sprzeczności z naturą” związków homoseksualnych, in vitro, równouprawnienia kobiet - zupełnie swobodnie wraca dzisiaj w Polsce XIX-wieczny język prowadzenia tych sporów (...) Obywatel nauczony serwilizmu, pokory, oportunizmu w rodzinie, w Kościele, będzie oportunistycznym urzędnikiem państwowym, tchórzliwym, szukającym autorytetu, uciekającym przed podejmowaniem decyzji. A przecież na tę właśnie barierę natrafiła tak ważna dla Tuska polska gospodarka, polscy przedsiębiorcy, szczególnie drobni, których ten wychowany do serwilizmu i oportunizmu polski urzędnik państwowy przecież nie będzie się bać. Zatem przekonanie Tuska, że gospodarka jest najważniejsza, a tradycja, obojętnie jaka, może sobie panować nad sferą prywatną, kulturową, społeczną – to jest rozwiązanie tragicznie błędne. Taka częściowa modernizacja po prostu nie może się udać. My ostatecznie znajdziemy się w ogonie Europy również w wymiarze uważanym przez Tuska za kluczowy. Będziemy już tylko eksporterem niewykwalifikowanej siły roboczej. Bez żadnego własnego udziału w europejskim potencjale.
Obowiązek lizania kolan księdza dyrektora przez gimnazjalistki prowadzi zatem pani zdaniem nieuchronnie do późniejszego lizania kolan oligarchom, lobbystom, biskupom?
A jak mogłoby być inaczej? Ja ostatnio słuchałam profesora Zolla, autorytetu prawniczego, jak wypowiadał się na temat kolejnego prawnego bubla wychodzącego z ministerstwa sprawiedliwości. Chodzi o ustawę mającą ludzi po odbyciu wyroku 25 lat więzienia przymusowo kierować do szpitali psychiatrycznych. Oczywiście, że ci ludzie mimo odbycia kary muszą pozostawać pod obserwacją, szczególnie jeśli są wątpliwości co do ich resocjalizacji. Ale z punktu widzenia prawnego ta ustawa, kreująca zupełną arbitralność przedłużania lub wielokrotności kary, to jakieś horrendum. I słucham Zolla, przez którego wypowiedź przebija tak straszny oportunizm, związany z tym, że on jako prawnik doskonale wie, że to jest horrendum, ale ponieważ politycznie sprzyja Gowinowi, stara się tego nie powiedzieć wprost, a najlepiej nie powiedzieć w ogóle”.
I jeszcze o tym, że część polityków ma inne niż Środa poglądy. „Z pozycji siły i pychy bronią rozwiązań tak krzywdzących, tak niezgodnych z elementarnymi zasadami sprawiedliwości społecznej, nastawionych na wykluczenie osób bezpłodnych, homoseksualistów, na wykluczenie osób będących zwolennikami świeckości w odniesieniu do działalności państwa i stanowienia prawa. To są politycy nastawieni wyłącznie na troszczenie się o to, co ja nazywam interesem watykańskim, bo niestety nie znajduję innego słowa. To nie jest nawet negocjowanie, a tylko prosta reprezentacja interesów jednej Instytucji przeciwko jakimkolwiek roszczeniom społecznym”.
TPT/Krytykapolityczna.pl
