O. Roman Bielecki, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", dominikanin: - Wydaje mi się, że przy okazji podsumowywania 5-letniej posługi metropolity krakowskiego, kardynała Stanisława Dziwisza, uwidaczniają się problemy polskiego Kościoła. W posłudze kardynała widać bowiem mało indywidualnych decyzji, a dużo odwoływania się do tego, co było, do dziedzictwa Jana Pawła II. Jest to oczywiście w pewnym stopniu naturalne i zrozumiałe, jednak oczekiwałbym czegoś więcej od jego działania, więcej inwencji, więcej jego samego.
Kościół w Polsce przeżywa obecnie potrzebę dookreślenia, opracowania sposobu na istnienie w przestrzeni polityczno-społecznej. Jeśli więc okres posługi kardynała Dziwisza ma minąć w oczekiwaniu na beatyfikację Jana Pawła II, to za mało. Nie ma powodu, by Kościół wycofywał się z życia publicznego. Jego głos jest potrzebny. Istnieje w Polsce kilka ośrodków kościelnych – Gniezno, Warszawa, Przemyśl, Kraków czy Gdańsk, od których oczekujemy mówienia wyraźnym i jasnym głosem.
W Polsce brak autorytetu kościelnego, do którego wszyscy musielibyśmy się ustosunkować. My takich autorytetów nie mamy. Nie da się go wykreować nazwiskiem czy wejściem w czyjeś buty. Zadatki na niego miał arcybiskup Kazimierz Nycz. Teraz jednak jego głos jakoś się „rozmył”. Podobnie z arcybiskupem Józefem Michalikiem. Można było się nie zgadzać z kardynałem Wyszyńskim czy Wojtyłą. Jednak oni takimi właśnie ludźmi byli – autorytetami. My wciąż żyjemy w ich cieniu, brak nam osób ich formatu.
Ryszard Bugaj powiedział ostatnio w wywiadzie, że w polskiej polityce mamy liderów dwóch największych ugrupowań, a potem „plaża”. Wydaje mi się, że podobnie jest i w polskim Kościele.
not. żar
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

