Te słowa marszałek wypowiedział tuż przed tym, gdy do Sejmu trafił poselski projekt penalizujący zapłodnienie metodą in vitro. Wcześniej ten projekt został zgłoszony jako inicjatywa obywatelska grupy Contra in vitro. Podpisało go 160 tys. osób. Został on jednak odrzucony w pierwszym czytaniu.
- Ten projekt został odrzucony w nonszalancki sposób. Gdy teraz wraca jako projekt poselski, zanim zostanie wprowadzony pod obrady, już został zdyskredytowany przez Marszałka w debacie medialnej – wskazuje Krajowy Duszpasterz Rodzin o. Andrzej Rębacz. - Czy tak może się zachować właśnie Marszałek Sejmu RP – pyta.
Gdy Komorowski stwierdził, że pomysł penalizowania in vitro jest "dziwaczny" prowadząca program Monika Olejnik podpowiedziała, że "jest to bliskie temu co proponuje Kościół. - Kościół... nie do końca. Kościół jakby nie chce sam uznać tej metody za dopuszczalną, ale nigdzie nie proponuje penalizacji, czyli kary więzienia – odpowiedział marszałek. - Projekt wprowadzenia kary za stosowanie metody in vitro pachnie naprawdę średniowieczem – dodał.
O. Rębacz nie kryje swojego zdumienia słowami polityka. - Po zdecydowanych wypowiedziach Episkopatu z ostatnich zebrań plenarnych, po wypowiedziach m.in. arcybiskupów Józefa Michalika i Henryka Hosera o in vitro jest o nieprawdopodobnie śmiała próba rozmycia stanowiska Kościoła – ocenił.
Duchowny przypomina, że Kościół nie jest przeciwny in vitro ot tak sobie. - 95 proc. embrionów ludzkich powołanych do życia w metodzie in vitro, ginie po to, by 5 proc. mogło przeżyć – wskazuje. - Czy na taki proceder można się zgodzić? Czy zatem zagrożenie karą sięgania po tę metodę jest czymś aż tak zdrożnym, że należy to wykpić i powiedzieć: to dla mnie pachnie naprawdę średniowieczem? - pyta retorycznie o. Rębacz.
mm
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

