Tomasz Wandas, Fronda.pl: Czy ekumenizm dotyczy wszystkich religii, czy może tylko wyłącznie wyznać w obrębie chrześcijaństwa? Co może robić każdy z nas, aby przyczyniać się do jedności Kościoła?

 

o. Kamil Szadkowski OFM: Jedność Kościoła ma wymiar uniwersalny i partykularny. Dzięki temu możemy mówić o Kościele Jezusa Chrystusa jako o jednym i jedynym. Kościół istnieje i działa w wielu Kościołach. Kościoły partykularne – katolicki, prawosławny, luterański, anglikański – stanowią wielość jednego i tego samego Kościoła, którego Głową jest Jezus Chrystus. W ciągu wieków w Kościele dochodziło do podziałów. Ten proces obserwujemy już od pierwszych sporów we wczesnym starożytnym Kościele, gdzie mówiono o różnym podejściu do tradycji. Jedni chcieli zachować tradycję żydowską, inni uważali, że będzie to utrudniać nawracanie pogan, dla których zwyczaje żydowskie mogły wydawać się niezrozumiałe. Najpierw nastąpiło rozbicie jedności chrześcijańskiej w XI wieku na Kościół katolicki i prawosławny, później w XVI wieku kolejnego podziału dokonała Reformacja. 

I to właśnie w Kościele protestanckim zrodziły się wysiłki zmierzające do odbudowania utraconej jedności. Działania ekumeniczne zostały zapoczątkowane w XX wieku. Pojęcie ekumeniczny bywa, że jest odnoszony do prób zjednoczenia czy pojednania pomiędzy wszystkimi religiami. Jednak w tym przypadku bardziej odpowiada termin dialogu międzyreligijnego. Chrześcijanie wierzą, iż w Chrystusie stanowią duchową jedność. Ruch ekumeniczny zmierza zatem w kierunku pojednania Kościołów chrześcijańskich. Możemy mówić o ruchu odgórnym, gdzie dokonują się spotkania pomiędzy hierarchami i uprzejma wymiana spostrzeżeń, wspólne konferencje. Jednak siła pojednania Kościołów musi dokonywać się oddolnie. To ludzie wierzący poprzez modlitwę, rozumienie innych tradycji, poszanowanie własnej tradycji mogą odmieniać oblicze podzielonego chrześcijaństwa. 

Proces podziału jest widoczny w wielu innych religiach. Dokonał się w Buddyzmie, Hinduizm nie tworzy i nie tworzył monolitycznej religii. Podział dokonał się także u samych początków islamu. Chcemy widzieć islam podobnie jak Hinduizm jako monolit, a okazuje się, że upraszczamy również widząc go jako dwie wspólnoty – Sunnitów i Szyitów. W obrębie tych odłamów również doszło do ogromnej liczby podziałów. Świat Arabski jakoś scala się poprzez istniejącą Radę tych krajów w sensie ekonomiczno-politycznym. Typowe działania ekumeniczne nie mają miejsca. 

Podziały wspólnot religijnych wiązały się zawsze z jakimś stanowiskiem, które przyczyniało się do oderwania od całości. Te problemy miały róże wymiary. Sporu teologicznego w przypadku Lutra czy sporu sukcesji w przypadku wyznawców islamu. Każdy podział jest bolesny. Czy dokonuje się we wspólnocie Kościoła czy w rodzinie, miejscu pracy. Człowiek kieruje się racjami, które uważa za jedyne i niepodważalne. Czasem przeszkadza mu złe postępowanie i wtedy reaguje. Tak zareagował Luter. Jednak wynik zmagań zwolenników Lutra i Kościoła Katolickiego to kolejny podział w chrześcijaństwie. 

Święty Franciszek jest doskonałym przykładem tego, który kierował się ekumenią serca. Nawracał swoim życiem w pokucie, wierności Kościołowi, mimo, iż Kościół w czasach świętego z Asyżu moralnie podupadł. Był przykładem dialogu międzyreligijnego mimo trwających wypraw krzyżowych. Ekumeniczny, czyli ponad podziałami. Dążący do jedności. Oby choć te podziały granice zanikały w ludzkich sercach. W takim sercu zamieszka Bóg. Bo takiego serca nie rozdziera ból podziału.