Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jaki jest związek (czy w ogóle jest) Kościoła i Państwa Polskiego? Czy Bóg, honor, ojczyzna to dziś aktualne słowa? Czym jest dla nas Polaków dzień flagi? Jak ważna była ona na przestrzeni naszej historii, jak ważna jest teraz? Co Ojciec sądzi o dewastowaniu jej przez niektórych "celebrytów" w celach komercyjnych i nie tylko przez celebrytów?
o. Kamil Szadkowski OFM: Kościół odgrywał dużą rolę w formowaniu się społeczeństw i kultury. Fundamentem cywilizacji europejskiej były wartości chrześcijańskie, które oczywiście z trudem torowały sobie drogę w świecie pogańskich praktyk. Poganie naturalnie też kierowali się wartościami zakorzenionymi w ich społeczeństwach.
Jednak w pewnym momencie nastąpił kryzys tych wartości i chrześcijaństwo przyniosło inny model. Nastąpiła unifikacja w sferze duchowej, religijnej. Dotychczas poganie modlili się do swoich bożków, istniały liczne panteony, zapożyczenia „bogów” z innych kultur czy podobieństwa w zakresie sprawowanych przez dane bóstwo funkcji kultycznych. Narody zaistniały dość późno i wraz z ich zaistnieniem pojawiła się forma identyfikacji związana z wyraźnym odwołaniem się do symboli. Jednym z tych symboli jest właśnie flaga. Odwołam się jedynie do spraw związanych z religią.
Dziś obserwujemy brak szacunku dla symboli, przede wszystkim religijnych a potem pojawił się brak szacunku dla symboli narodowych. Takim momentem, który nam to mógł uświadomić był zapewne „czekoladowy orzeł”. Podważanie znaczenia symboli, czy ich atakowanie, jak np. krzyża ma za zadanie podważyć ich rolę w świadomości ludzi. Dewastowanie flagi czy nieustanne zwracanie uwagi na krzyż jako zbędny w przestrzeni publicznej przez różne osoby lub osoby rozpoznawalne w społeczeństwie podyktowane jest jakimś złem zakorzenionym w sercu tych ludzi.
Człowiek sfrustrowany, zmanipulowany pragnie się jakoś wykazać. Najlepszym rozwiązaniem jest dla niego zrobienie czegoś spektakularnego, o czym będzie się mówić. Może tego dokonać tylko poprzez jakąś dewastację, zły czyn. To też pragnienie zaistnienia na chwilę w mediach np. społecznościowych. Brak szacunku czy dla innych, dla symboli, czy dla rzeczy, dla Boga, bierze się z braku szacunku do własnej osoby.
Pielęgnowanie w sobie nienawiści, kierowanie się nią, to oznaki niedojrzałości, zwłaszcza duchowej. Ewangelia mocno przeciwstawia się takiej postawie. Uczy postawy miłości i przebaczania. To są źródła, dzięki którym dojrzewamy – emocjonalnie, psychicznie, duchowo. Wtedy nie ma miejsca na nienawiść czy brak szacunku do kogokolwiek.
Dziękuję za komentarz.
