Wieczorem w Wielki Czwartek zaczyna się Triduum Paschalne – wielkie święto nas wszystkich, chrześcijan. Ten okres liczy się od wieczornej Mszy świętej i kończy się Mszą świętą w Wielkanoc. Razem wychodzą zatem trzy doby.
Dla nas, kapłanów, ten uroczysty dzień zaczyna się już rano, gdyż wtedy gromadzimy się wokół biskupów, pasterzy diecezji – jest to święto kapłanów zarówno zakonnych jak i diecezjalnych. W Wielki Czwartek Chrystus ustanowił bowiem dwa sakramenty – sakrament eucharystii i sakrament kapłaństwa.
Wielki Czwartek jest zatem dla nas, kapłanów, dniem szczególnym. W naszym życiu osobistym liczą się bowiem trzy wydarzenia. Pierwszym jest dzień, w którym rozpoczyna się życie zakonne, czyli czas już po postulacie, nowicjacie, kiedy przypada rocznica złożenia pierwszych ślubów, i to jest pierwsze wydarzenie, które uroczyście obchodzimy. Drugim wydarzeniem są śluby wieczyste, kiedy wiążemy się już z danym zakonem na całe życie, a trzecim wydarzeniem jest rocznica świeceń kapłańskich. Dlatego to jest nasze święto, w którym Chrystus nas wybrał – wybrał do tej podwójnej roli: do życia konsekrowanego, ale też życia kapłańskiego w zakonie.
Już okres Wielkiego Postu jest tym szczególnym czasem, gdy sobie przypominamy, czym jest kapłaństwo. To się odczuwa zwłaszcza w konfesjonale, gdy się udziela w imieniu Chrystusa rozgrzeszenia, czy też podczas udzielania sakramentów – chrztu, małżeństwa… To są te momenty, gdy człowiek uświadamia sobie, jak wiele od Boga otrzymał. W Wielki Czwartek dzięki czytaniom, które są przewidziane na Wieczerzę Pańską, zdajemy sobie sprawę, że to nie tylko dostąpienie zaszczytu. Chrystus szczególnie bowiem wtedy nam przypomina – poprzez czytania i znaki – że nasze powołanie jest służebne, że mamy służyć innym. Podczas uroczystości obmycia nóg, gdy prowincjał obmywa nogi na Mszy Wieczerzy Pańskiej braciom i ludziom świeckim – to również ma nam przypominać, że naszą rolą jest służenie innym. Staram się o tym pamiętać w swoich przyjaźniach z ludźmi świeckimi, że moja przyjaźń musi się różnić od przyjaźni między ludźmi świeckimi, ponieważ ja nie mam prawa oczekiwać wzajemności – mam obdarzać innych swoją przyjaźnią, ale w zamian nie mam prawa żądać tego samego od innych. Nawet jeśli ktoś mi mówi, że jest moim przyjacielem, to nie mam prawa żądać, aby ktoś mi tyle samo dawał. Wielki Czwartek o tym mi właśnie przypomina i też w jakiś sposób pozwolił mi osobiście dojść do takiej prawdy.
not. roja
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

