Zapowiedziany przez Zbawiciela koniec świata nie jest tajną bronią w ręku groźnego Boga, ale obietnicą, która daje nadzieję zbawienia – pisze o. Szymon Hiżycki, benedyktyn.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec». (Z 13. rozdz. Ewangelii wg św. Marka)

Nie czekamy z utęsknieniem na koniec świata. Raczej myśl o tym fakcie budzi nasze przerażenie. Wychowani na apokaliptycznych wizjach z Holywood dzień ostatni kojarzymy z płonącymi wieżowcami i ogarniającą wszystkich rozpaczą. Tymczasem Jezus, jak to czytamy w dzisiejszej Ewangelii, mówi z jednej strony o zakłóceniu sił natury, ale zaraz potem porównuje koniec świata do nadchodzącego lata… Cóż bardziej naturalnego niż rytmiczna zmiana pór roku? Cóż bardziej pogodnego niż nadchodzące lato?

Tak samo i zapowiedziany przez Zbawiciela koniec świata nie jest tajną bronią w ręku groźnego Boga, ale obietnicą, która daje nadzieję zbawienia. Jezus podkreśla boskość tej tajemnicy w końcowym fragmencie tekstu: o ile w wielu sprawach można liczyć na pośrednictwo aniołów i świętych, o tyle kwestia końca świata leży ściśle w prerogatywach Ojca – to jego specjalny prezent dla nas, piękny jak dojrzewająca figa, dający pokój jak zbliżająca się pełnia lata…


Szymon Hiżycki OSB / ps-po.pl