Sprawa bardziej złożona jest wtedy jeśli – jak widzimy to na przykładzie autostrad – wielu podwykonawców nie jest w stanie zapłacić swoim pracownikom bo zalegają im z wypłatą ci, którzy wygrali przetargi i zlecili im wykonanie prac. De facto winnym pracodawcą jest tutaj główny zleceniodawc,a.
Gdy byłby całkowicie system wolnorynkowy to taka sytuacja nie miałaby miejsca, bo nie powinno być zarządzanie tymi pieniędzmi przez urzędników państwowych. To powinno być rozstrzygane między prywatnymi przedsiębiorcami, bo wtedy wiadomo, kto za co jest odpowiedzialny. My nie jesteśmy dziś w systemie wolnorynkowym czy kapitalistycznym choć ci, którzy rządzą nazywają się liberałami.
Funkcjonujemy w socjalizmie etatystycznym, gdzie urzędnicy decydują o przepływie pieniędzy chociaż nie mają udziału w wypracowaniu tych pieniądzach. Decydują jak wydać nie swoje pieniądze, które nazywa się pieniędzmi publicznymi. Takie postępowanie zasłania się masą ustaw i papierów. Trudno w takim systemie znaleźć złodzieja.
Czy jest przyzwolenie na korupcję? Jest, choć nikt tego nie powie głośno. Grupy wpływu decydują jak państwo ma działać. Za pozorne bezpieczeństwo, oddajemy swoją wolności państwu. My chcemy, aby państwo za nas decydowało. Zauważmy, że w efekcie coraz mniej mówi się o krzywdzie pojedynczego człowieka, a coraz więcej o niesprawiedliwości społecznej - dodaje Blaszkiewicz.
Not. Jarosław Wróblewski

