Nie znając treści dekretu, nie wiemy, co tak naprawdę decyzja ta oznacza. Domyślamy się, że chodzi o przywrócenie abp Paetzowi możliwości sprawowania czynności biskupich, ale co to znaczy ponadto?

Ciężko jest ustosunkować się do tej decyzji bez oficjalnej wypowiedzi Kościoła. Póki co, trzeba pamiętać o zasadniczym jego stanowisku w sprawie nadużyć seksualnych. Grzech jest grzechem i zawsze nim pozostanie. Nikt nie zdejmie z człowieka odpowiedzialności za jego grzech.

Benedykt XVI zawsze konsekwentnie i radykalnie wypowiadał się na temat przypadków pedofilii w Kościele. Pamiętajmy też o znaczącym geście Papieża, który w Wielki Czwartek przeprosił za wszelkie przypadki nadużyć seksualnych, jakie miały miejsce w Kościele. Zwłaszcza w ostatnim czasie.

Z drugiej strony, rozumiem oburzenie opinii publicznej, bo księża to osoby, od których wymaga nieco więcej, od których oczekujemy pewnej nieskazitelności moralnej, a przynajmniej nieustannego o nią dbania. Rozumiem także zgorszenie, a nawet rozgoryczenie, jakie może budzić ta sprawa. Bo tak naprawdę ona nigdy nie była definitywnie i całkowicie wyjaśniona. I to przez osiem lat. A teraz, po tak długim czasie, próbuje się ją zamknąć bez wyjaśnienia.

Jestem jednak zdania, że przypadki takie, jak ten abp Paetza, to w Kościele margines. Nie są to sytuacje, które miałyby cokolwiek zdeterminować.

Zaś bp Gądecki to człowiek o wielkiej odwadze. Dzielnie próbuje opanować jakoś tę sytuację i miejmy nadzieję, że mu się to uda.

not. eMBe

Roman Bielecki – dominikanin, absolwent prawa KUL, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze"

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »