Ataki Janusza Palikota, wychowanka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na duchownych są rzeczywiście nieprzyjemne. A ponieważ doskonale wie, że żaden z biskupów i księży nie będzie z nim polemizował na jego poziomie, stąd pozwala sobie na obelgi i wyzwiska, za co zresztą został ukarany naganą przez komisję etyki poselskiej.

 

Po upomnieniu nie tylko nie wyraził skruchy i nie przeprosił, ale kolejny raz "rzucił mięsem" w stronę duchownych. Swoim długim nosem politycznym wyczuł, że na brutalnym atakowaniu biskupów i księży można teraz w Polsce nieco zarobić... To polityczna gra. Palikot zachowuje się jak niegrzeczny Dyzio w stosunku do kolegi, którego bardzo nie lubi. Tyle, że Palikot Dyziem nie jest, a Kościół nie jest jego kolegą. Stąd też Palikota z jego atakami na duchownych trzeba po prostu zostawić i nie dać się wciągać w jego nieuczciwe zagrywki. Aby politycy nie zatruwali nam życia, trzeba wznosić się ponad to, co mówią i jak się zachowują.

 

"Anonimowe wpisy, że pedofile, złodzieje, że nie płacą podatków...". Prosta rada: nie czytać. Internet nie jest gazetką parafialną. Anonimowe wpisy, w których ujawnia się nienawiść, brak szacunku, przemoc [ileż tego na naszym portalu: DEON.pl], nie zasługują na to, by poświęcać im czas. Poczucie własnej godności nie płynie z tego, co inni o nas mówią, ale z naszego własnego przekonania o celu i sensie naszego życia. A tych, którzy idą za Jezusem, On sam przestrzegał: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować (J 15, 20). Nieprzyjemny klimat medialny wokół Kościoła, to bolesna okazja, aby zrobić sobie rachunek sumienia z motywacji, dla której w nim pracujemy.

 

Nie sądzę, aby ataki Janusza Palikota na Kościół i księży były rzeczywistą przyczyną targnięcia się młodego księdza na własne życie, o którym mowa w liście do "GK". Były z pewnością inne, o wiele ważniejsze i głębsze powody, których nie mamy prawa zgłębiać i nagłaśniać. Za autodestrukcyjnymi ludzkimi zachowaniami zawsze kryje się jakąś bolesną tajemnicą, najczęściej bardzo osobista tajemnica. Nie mamy prawa osądzać tych osób - pisze o. Augustyn.

 

Całość: deon.pl

 

JW/Deon.pl