Arcybiskup Kowalczyk zdecydowanie wypowiada się na temat najnowszej historii Polski i dokonuje politycznych ocen. Przestrzega przed pochopnym ocenianiem stanu wojennego. Jego zdaniem istniało zagrożenie zewnętrzne i władza ludowa została postawiona przed alternatywą: "albo rozwiążecie to sami, albo rozwiążemy to my". Jak się okazuje, stara argumentacja uzasadniająca wprowadzenie stanu wojennego, dementowana wielokrotnie między innymi przez Prof. Antoniego Dudka, ciągle żywa. Jak mówi Nuncjusz: "Jan Paweł II darzył pewnym szacunkiem generała Wojciecha Jaruzelskiego, bo widział, że w tym człowieku jest jakiś duch patriotyzmu, duch dobra, jakaś wola obrony Polski".
Jednoznacznie chwali też Okrągły Stół: "droga Okrągłego Stołu zdała egzamin", choć przyznaje że nie była doskonała. Zwraca przy tym uwagę, że ekipa solidarnościowa nie była gotowa do przejęcia władzy. Zdecydowanie przeciwstawia się opiniom, że pokojowe przemiany były sprzedawaniem Polski. "Jeśli ktoś miał inną koncepcję pokojowych przemian w Polsce, to szkoda, że jej wtedy nie zrealizował" - zauważa.
Zdaniem Kowalczyka kryzys w Kościele wynika między innymi z tego, że księża stali się teoretykami duchowości, ale nie żyją wiarą. Co z lustracją księży? Powinna być, zdaniem nuncjusza, oddana w ręce władzy duchownej, a nie w ręce państwa jak to się dzieje w Polsce. Autor jednocześnie podkreśla zdecydowanie, że jeśli jakiś kapłan dopuścił się zdrady to powinien zostać osądzony i "jasno i wyraźnie przeprosić tych, którym zrobił krzywdę". Doceniając fenomen Radia Maryja jednocześnie zauważa: "Radio katolickie nie jest po to, żeby pchać ludzi do piekła, a innych gloryfikować lub stwarzać podziały społeczne".
Źródło: Dziennik
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
