Radomski był rówieśnikiem Pyjasa i jego dobrym znajomym. Świadek zeznał, że widział zmarłego Pyjasa w przeddzień jego śmierci o godzinie 19.30. To ponad trzy godziny później niż wynika z zeznań nieżyjącego już świadka Stanisława Pietraszki – poinformował główny referent w śledztwie prokurator Ireneusz Kunert.

- Stawia to nas w odmiennej sytuacji, co do oceny przebiegu tego ostatniego dnia, a o to nam przecież przede wszystkim w tym postępowaniu chodzi - wyjaśnił Kunert. Nowy świadek został przesłuchany pod koniec listopada przez pierwszego radce polskiej ambasady w Warszawie. - Jestem sceptyczna. Dlaczego Radomski przypomniał to sobie dopiero po 30 latach - zastanawia się w rozmowie z portalem Fronda.pl publicystka Liliana Sonik, która przyjaźniła się i współpracowała z Pyjasem.

Do IPN zgłaszają się osoby, które podają wiadomości dotyczące Pyjasa. - W kilku przypadkach te informacje coś wniosły do śledztwa. Nie chcę o tym mówić w szczegółach – dodał główny referent w dochodzeniu. Niespełna 33 lata temu, 7 maja, w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej znaleziono ciało Stanisława Pyjasa, współpracownika Komitetu Obrony Robotników. Śledztwo zostało szybko umorzone, bo jak stwierdziła prokuratura student "spadł ze schodów". Dla jego znajomych nie było to tajemnicą, że chodziła za nim bezpieka. Stąd też okoliczności śmierci były po prostu niewiarygodne.

Jak na razie sześciu osobom postawiono zarzuty za utrudnianie śledztwa prowadzonego zaraz po śmierci Pyjasa. Ich działalność miała powstrzymać ustalenie faktycznych okoliczności tej śmierci – ocenia prokuratura. Dwóch z nich zostało prawomocnie skazanych, a trzech zmarło, gdy postępowanie było w toku. Proces przeciw byłemu wiceministrowi Służby Więziennej gen. Bogusławowi Stachurze, z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego został zawieszony, a po jego śmierci umorzony.

W listopadzie 2001 roku pisarz i publicysta Bronisław Wildstein ujawnił, że przyjaciel Pyjasa i Wildsteina, uchodzący za zasłużonego opozycjonistę w czasach PRL Lesław Maleszka, współpracował z bezpieką. Sam Wildstein został skazany na karę grzywny za napisanie, że lekarz sądowy prof. Zdzisław Marek, który przygotował ekspertyzę w sprawie śmierci Pyjasa był tak naprawdę "wspólnikiem jego morderców".

Na podstawie tej ekspertyzy PRL-owska prokuratura umorzyła śledztwo. - Podtrzymuję całkowicie to co napisałem. Prof. Marek osłaniał morderców Pyjasa, czym uniemożliwił ujawnienie prawdy. Dobrze o tym wiedział i sam o tym mówił – stwierdził w rozmowie z portalem Fronda.pl Wildstein.

 

mm

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »