Na samym początku Andrzej Łomanowski pyta: "Co można powiedzieć komuś, kto się przyjaźni z węgierskimi prawicowymi ekstremistami, francuskimi arystokratami i niemieckimi neonazistami? To na pewno polityk. Ale nie europejski". O kogo konkretnie chodzi?

Łomanowski celnie zauważa, że "wypędzony ze wszystkich salonów" Władimir Putin musi szukać kogoś, do kogo będzie mógł się przytulić. I okazuje się, że Putin znalazł już swoich nowych przyjaciół. Przyjaźń z neonazistowską niemiecką NPD. Owo przytulenie się Putina do brunatnych koszul, stanowi coś naprawdę dziwnego. Jak zauważa Łomanowski: "niesamowita menażeria, jaka przyznaje się w Europie do popierania go, okryłaby wstydem każdego innego polityka. Ale nie lokatora Kremla. Bez żenady gmera on publicznie w politycznym śmietniku, w poszukiwaniu co tłustszych kąsków. Ale robi to nie z powodu poczucia samotności".

Okazuje się, że Putin wybiera świadomie i dobrowolnie swoje nowe towarzystwo. "Trzecią falę przyjaciół Rosji jednoczą wybory ideowe" - pisze sowietolog. I przywołuje dwie pierwsze fale: "pierwszą byli słowianofile przełomu XIX i XX wieku, ale też omszała europejska arystokracja, którą w podziw wprawiała stabilność tronu Romanowów. Drugą – partie komunistyczne oraz tłumy wrzaskliwych „pożytecznych idiotów" na całym świecie, proweniencji wszelakiej".
Trzecią falę wyróżnia: niechęć do Unii Europejskiej. Jedni "nie lubią Brukseli z powodu zmian obyczajowych dekretowanych przez nią, inni uważają, że UE zagraża ich tożsamości – ale raczej rozumianej jako rasa niż narodowość, nie mówiąc już o kulturze. Są tacy, którzy wielbią skalistą niezmienność Moskwy w płynnym i zmieniającym się świecie".

Na koniec Łomanowski pisze, że "wszyscy szukają silnej ręki silnego przywódcy, który poprowadziłby ich do zwycięstwa, którego sami nigdy nie zdobędą. I rzecz najważniejsza, wszyscy świadczą jak najgorzej o swym przyjacielu, jeśli ktoś jeszcze miał co do niego jakieś wątpliwości".

mark

Źródło: Plus i Minus/Rzeczpospolita