Pomimo dużej liczby głosów poparcia dla projektu, posłowie są sceptyczni. Większość z nich jest przeciwna tworzeniu ustawy regulującej sprawę zapłodnienia in vitro, zaczynając od przepisów prawnych. – Nie po to przedkładaliśmy dwa własne projekty ustaw bioetycznych, żeby teraz wprowadzać kary za zabiegi in vitro – mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Jerzy Kozdroń i zapewnia, że liczba zebranych podpisów nie robi na nim większego wrażenia.

Józef Zych z PSL obiecuje, że jego klub dokładnie rozpatrzy projekt, a PiS pracuje nad ostatecznym stanowiskiem.

Przeciwne propozycjom komitetu jest także prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych. – Sprawa dopuszczalności procedury zapłodnienia pozaustrojowego jest dziś przedmiotem szerokiej debaty społecznej – pisze Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. I dodaje, że sprzeciw wobec stosowania tej metody ma raczej charakter światopoglądowy, dlatego też regulowanie jej poprzez wprowadzanie karalności nie wydaje się właściwe.

Mecenas Ludwik Skurzak, który ma reprezentować pomysłodawców w Sejmie podczas pierwszego czytania, liczy na poparcie katolików i ludzi kierujących się zdrowym rozsądkiem.

Z apelem do parlemnatarzystów zwrócił się kilka dni temu arcybiskup Stanisaław Gądecki, wiceprzewodniczący Episkopatu Polski. Odnosząc się do metody in vitro, powiedział, że jest ona nie do przyjęcia nie tylko dla wierzących, ale jest sprzeczna z prawem naturalnym.

MT/Rp.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »