Patryk Vega o filmie: Mamy do czynienia z kinem przygodowym w stylu "Poszukiwaczy zaginionej Arki", stąd też i trójkąt miłosny, i elementy humoru, które pozwalają odetchnąć po momentach akcji. Słowem, to wszystko, co zawiera dzisiejszy kinowy hit. Jak oglądałem go dziś, pomyślałem, że mogło być więcej tego humoru. Bo to film zdecydowanie bliższy przygodom Bonda niż "Krucjacie Bourne’a". Zresztą scenarzyści "Stawki…" byli zauroczeni filmami o Bondzie i taką jego polską wersję postanowili zrobić.
O tym dlaczego obsadził Tomasza Kota w głównej roli: Denerwuje mnie, że w polskim kinie obsadza się aktorów tak, jak to dyktują ich warunki zewnętrzne. A jak aktor stworzy fajną rolę, to potem w koło Macieju gra identyczne. Bo nie ma ryzyka, że się nie sprawdzi. Idziemy więc do kina i oglądamy 10 filmów z tym samym aktorem, w takiej samej roli. Postanowiłem to złamać. Sprawdziło się znakomicie. Dla aktora - najciekawsze - to zagrać wbrew warunkom zewnętrznym.
Kim jest naprawdę Kloss: W naszym filmie Hans Kloss jest polskim szpiegiem, który współpracuje z Sowietami tylko wtedy, gdy nie ma innego wyjścia. Wiadomo, że to sprawa drażliwa dla fanów pierwowzoru. Nie mogliśmy tego przemilczeć, dlatego podkreślamy, że to agent polski. Na pewno nie jest członkiem NKWD, bo w pewnym momencie takie interpretacje serialowego bohatera się pojawiły. Chciałem zrobić widowiskowe kino, dające widzom rozrywkę bez ideologicznych podtekstów.
Prawdę mówiąc pójdziemy do kina z sercem na ramieniu. Tomasz Kot znany jest z swoich ról komediowych, więc początkowo musi budzić spory sprzeciw. Ale być może mile się rozczarujemy. Miło też słyszeć, że J-23 nie jest już sowieckim agentem. "Stawka większa niż życie" właśnie dlatego była filmem groźnym, bo w mało nachalny sposób pokazywała NKWD w dobrym świetle - w przeciwieństwie do "Czterech Pancernych", którzy radzili propagandową agitką. Trudno jednak nie mieć jakiegoś sentymentu do starej "Stawki...", zwłaszcza wśród męskiej publiki. Kloss był pierwszym bohaterem wojennym, który był sprytniejszy od okupanta, był zwycięzcą, a nie ofiarą. Poza tym to był naprawdę dobry film w którym zagrali świetni aktorzy. Dlatego jeśli reżyser Vega nas zawiedzie nie bedzie miał lekko...
Paweł Sawkowski/tvn24.pl

