Filmowcy adresują swoje dzieło głównie do Ala Gore`a oraz innych "klimatycznych radykałów". - Alarmujący o globalnym ociepleniu chcą, by Amerykanie uwierzyli, że ludzka działalność prowadzi do zniszczenia planety ziemi – brzmi zapowiedź dokumentu. - Nowy dokument Phelima McAleera i Ann McElhinney`a, udowadnia, że straszący Amerykę i cały świat ekologiczni ekstremiści są w błędzie i posługują się pseudonaukowymi frazami w stylu retoryki Ala Gore`a.

W filmie autorzy rozprawiają się ze sztandarowymi argumentami ekologistów, jak topnienie lodowców, teza, że wiek dwudziesty jest najcieplejszy w historii ludzkości, a także, że niebawem podniesie się poziom wód w oceanach, co może mieć katastrofalne skutki dla świata.

McAleer i McElhinney twierdzą, że jak kiedyś zakazanie DDT, środka chemicznego służącego do zabijania komarów, doprowadziło do śmierci milionów dzieci z Trzeciego Świata, tak teraz ograniczenie CO2, na rzecz czego lobbują "zieloni", może doprowadzić do utraty pracy przez tysięce reprezentantów klasy średniej.

Zdaniem McAleera, nawet jeśli świat staje się cieplejszy, nie będzie to oznaką żadnej nadchodzącej apokalipsy. - Helsinki to jedno z zimniejszych miejsc na naszej planecie. I ludzie są tam bogaci i dobrze się im żyje - wyjaśnia. - Z kolei Singapur, podobnie bogaty, jest jednym z najcieplejszych miejsc na ziemi. Ludzie potrafią się adaptować – tłumaczył w wywiadzie dla CNN.

Film został ukończony nieco wcześniej i przez krótki okres jego twórcy nie mogli znaleźć dystrybutora. Obecnie wchodzi na ekrany w 27 państwach, między innymi w Kanadzie, USA i Australii.

 

[video:http://www.youtube.com/watch?v=sHMOEVRysWE'/>

 

JaLu/Lifesitenews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »