Ta poruszająca historia wydarzyła się naprawdę. Jej świadkami byli członkowie Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, którzy opisali ją w książce „Boże marzenie”. Wielu ludzi po przeczytaniu tej opowieści nazwie życie Brazylijczyka i członka Wspólnoty piekłem. On sam nazywał się „Ofiarą Miłosierdzia”. Był szczęśliwy. Oto wciskający w fotel fragment „Bożego marzenia”. Narratorami tej opowieści są charyzmatycy, założyciele Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia – oo. Antonello Cadeddu i Henrique Porcu.
<<< PRZECZYTAJ BOŻE MARZENIE, A TWOJE ŻYCIE ODMIENI SIĘ NA ZAWSZE! >>>
„W pierwszym roku istnienia naszej wspólnoty zostaliśmy pewnego dnia wezwani, by zanieść Eucharystię choremu.
Chodziło o chłopca, który od pierwszego roku życia chorował na straszny nowotwór skóry. Nazywał się Paulo Roberto i mieszkał w Carapicuiba (mieście w stanie Sao Paulo). Jego twarz była całkowicie zniekształcona, a całe ciało było jedną wielką raną, która cuchnęła jak rozkładające się zwłoki.
Proboszcz próbował wcześniej zanieść mu Eucharystię. Jednak kiedy chłopiec odsłonił twarz, żeby przyjąć Jezusa (przykrywał ją welonem, zapobiegając siadaniu komarów), ksiądz, widząc przeraźliwie zniekształconą twarz, zemdlał. Chłopiec nie miał ust, nosa, uszu i oczu, ponieważ zostały pożarte przez nowotwór.
Siedział przykryty i zamknięty w domu, miał jednak wielu młodych przyjaciół, którzy go kochali, ponieważ był ich zaufanym, umiłowanym bratem - otwartym i gotowym, by słuchać i radzić.
Paulo Roberto został otoczony przez nas duchową opieką i zapragnął przystąpić do Przymierza Miłosierdzia jako Ofiara Miłosierdzia. „Ofiarami” są bracia i siostry, którzy w swojej chorobie odkrywają Boże powołanie. Ofiarowują za nawrócenie grzeszników swój ból i trud, a kiedy Bóg ich wzywa do siebie, również swoją śmierć. Poświęcają się tej misji, uświęcając swoje cierpienie poprzez złożenie szczególnych ślubów.
Paulo Roberto został pierwszą Ofiarą Miłosierdzia w naszej wspólnocie. Towarzyszył powstawaniu naszej rodziny, której w krótkim czasie podarował również swoją śmierć.
Przez osiemnaście lat chorował na raka skóry, którego nazywał „Chrystusem”. Duch Święty kształtował jego duszę od najmłodszych lat. Paulo przeżywał niezwykle mistyczne doświadczenia. Kiedy był dzieckiem, Jezus zapytał go, czy jest gotowy cierpieć razem z Nim. Paulo Roberto ze względu na miłość do Jezusa nigdy nie odrzucił Jego daru.
Wiedział, że za dusze płaci się cierpieniem. Kiedy poznał Przymierze Miłosierdzia i poczuł, że jest to również jego droga, miał jeszcze siły i brał udział w naszych spotkaniach, mimo ze odbywały się z dala od Sao Paulo i podróże były dla niego bardzo męczące. Paulo był prawdziwym męczennikiem. Iluż młodych ludzi nawróciło się i odnalazło sens życia, widząc jego cierpienie „przemienione” przez miłość. Pamiętamy kilka młodych osób, które poruszone i zmieszane jego świadectwem, podeszły do nas i ze łzami wyznały: „Nie możemy dłużej niszczyć naszego życia, kiedy się ludzie, którzy nigdy naprawdę nie żyli. Nie możemy niszczyć sobie zdrowia, kiedy inni nigdy nie cieszyli się swoim zdrowiem”. Od spotkania z Paulem rozpoczęli drogę nawrócenia i przestali brać narkotyki.
Radość Paula Roberta była zaraźliwa i po LUDZKU niewytłumaczalna. Pewnego razu spotkaliśmy dziewczynę, która z płaczem powiedziała, ze chce go poznać, ponieważ, jak mówiła: „Nikt nie wie, ile on musi cierpieć”. Wychodząc ze spotkania z Paulem, wyznała: „Ja nie mam tej radości, którą on ma; dziś rozumiem, że radość to nie zdrowie, piękne ciało, dobre życie, przyjemności, ale radość to Bóg”. Ta dziewczyna dzięki świadectwu Paula porzuciła nieuporządkowana seksualność i odkryła radość czystego serca.
Uczestniczenie w spotkaniach kosztowało Paula Roberta wiele cierpienia. Czasami zdarzało się, że komary siadały mu na nosie i uszach i składały larwy w gnijącym przez nowotwór ciele; z każdej rany wychodziły później robaki. Potrzebne były kolejne okresy hospitalizacji i związany z nią ból. Mimo to chłopiec nie poddawał się, ponieważ widział w swoim życiu przynaglenie do ewangelizacji poprzez cierpienie, świadectwo i modlitwę: „Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16).
Pod koniec życia stracił wzrok. W czasie jednych z ostatnich odwiedzin w szpitalu, mimo że nie widział, poprosił nas o wysłanie swojego listu dla całego Ruchu. Napisał w nim: „Nie wypierajcie się Boga, waszego Pana, nawet wobec choroby lub śmierci - tak pokornie jak wszyscy święci, którzy żyli na tej ziemi”.
Któregoś dnia, kiedy choroba całkowicie już zniekształciła mu twarz, do przyjaciela poruszonego widokiem skutków rozrastania się raka na jego twarzy powiedział: „Nie bój się. To święta twarz Chrystusa”.

Tuż przed śmiercią, 10 stycznia 2002 roku, poprosił mamę, by w trumnie przykryła jego twarz kawałkiem materiału, na którym mogłoby być umieszczone zainspirowane przez Pana słowo. Usłyszawszy tę prośbę, nie mieliśmy wątpliwości i napisaliśmy: „Twarz Boga zniekształcona przez ból, przemieniona przez miłość”.
Aby położyć ten napis na twarzy zmarłego zgodnie z jego prośbą, z ogromnym lękiem otworzyliśmy trumnę. Baliśmy się, ponieważ ciało Paula Roberta jeszcze przed śmiercią pachniało odrażająco, jak rozkładający się trup. Wyobrażaliśmy sobie, że po śmierci przykry zapach będzie jeszcze silniejszy. Jakie było nasze zaskoczenie, kiedy po otwarciu trumny poczuliśmy, ze ciało Paula pachnie delikatną wonią róż. Zrozumieliśmy wtedy, ze Paulo biega juz po cudownych, kwitnących ogrodach w domu Ojca.
<<< PRZECZYTAJ BOŻE MARZENIE, A TWOJE ŻYCIE ODMIENI SIĘ NA ZAWSZE! >>>
Tekst jest fragmentem książki oo. Antonello Cadeddu oraz Henrique Porcu, Boże marzenie, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.
