Wyrodna matka zaraz po urodzeniu dziecka porzuciła je w koszu. Dziecko było zawinięte w szmatę i całe oblepione krwią. Z planu lotów maszyny wynika, że chłopiec najprawdopodobniej urodził się podczas lotu z Bahrajnu w Zatoce Perskiej do stolicy Filipin, Manili.

- Byłem zaskoczony, że dziecko przeżyło podróż w takich warunkach. W ogóle nie płakało – mówi jeden z ochroniarzy pracujących na lotnisku. Lekarze potwierdzili, że noworodek czuje się dobrze i jest zdrowy. Policja szuka jego matki.

żar/Tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »