Wanda Nowicka udzieliła wywiadu Elizie Olczyk z „Rzeczpospolitej”. Rozgoryczona postawą Palikota w bardzo czarnych kolorach ocenia obecną sytuację w partii: -  Partia się wali, za chwilę Ruch będzie kompletnie zmarginalizowany, a oni zachowują się irracjonalnie. Ludzie w terenie są zdezorientowani, zrozpaczeni. Dzwonię do jednej z kobiet, z którą współpracuję, i pytam, co słychać. A ona mi mówi: siedzę i płaczę, i nie wiem, co robić. To jest ten poziom emocji. Oczywiście są i tacy działacze, którzy odsądzają mnie od czci i wiary, bo cała ta nieświęta trójca Janusz Palikot, Andrzej Rozenek i Artur Dębski podgrzewa te emocje. Ale rozsądni ludzie, a wierzę, że jest ich większość, są zdruzgotani. Widzą, że to nie idzie ku dobremu, że projekt budowy formacji lewicowej oddala się w niebyt.

 

Nowicka mówi już bez lukru o swoim partyjnym wodzu: - Palikot to jest mój ogromny zawód. Sądziłam, że to jest polityk pewnego formatu. Że zależy mu na zmianie Polski. Tymczasem – jak się okazało – on myśli wyłącznie w kategoriach zewnętrznego spektaklu i wewnętrznych gier. Lubi manipulować ludźmi 
i napuszczać ich na siebie. Taka jest prawda, choć ciągle trudno mi w to uwierzyć – mówi Nowicka.

 

Cóż, widać jak na naszych oczach Palikot skompromitowany we własnych szeregach, spada z piedestału. Ciągnie na dno swoją partię. Nie będzie już wielką gwiazdą lewicy. Odwraca się od niego Kwaśniewski, wcześniej zrobiły to, po słowach o gwałcie, feministki. Antykatolicki bełkot nie przynosi mu oczekiwanej popularności. Czas pokazał, że jest pustą wydmuszką, która – jak mówi Nowicka - „myśli wyłącznie w kategoriach zewnętrznego spektaklu”.


JW/Rp.pl