To, że Wanda Nowicka nie jest taka święta, jak ją mainstream maluje, wiadomo było od dawna. Sprawa procesu Joanny Najfeld dobitnie pokazała, że zarzuty pod adresem wicemarszałek Sejmu nie są żadnym wymysłem "ciemnogrodu", ale potwierdzonym faktem. Ale któżby przejmował się takimi drobiazgami? Jak została skrzywdzona feministka przez zakamuflowanych męskich szowinistów, trzeba to nagłośnić!
A jak trzeba nagłośnić, to zawsze można liczyć na fachową pomoc "Gazety Wyborczej". Tak tez było i tym razem - red. Agnieszka Kublik zrobiła wywiad z p. Wandą Nowicką. Ton tej dyskusji przywołuje na myśl wyświechtane piosenki rodzimych gwiazd pop spod znaku Kasi Kowalskiej, które wyśpiewują jakim to draniem był ex-facet, jak paskudnie postąpił, ale teraz podmiot liryczny deklaruje: "będę silna", "pokonam strach", i tym podobne dyrdymały.
"Siedzenie w Sejmie rządzi się określonymi zasadami. Jeszcze nie wiem, gdzie mnie jako posłance niezależnej przypadnie miejsce. Ale jeśli się okaże, że mam zostać w tym samym, dam radę, jestem dość odporna psychicznie" - deklaruje p. wicemarszałek.
Ale zapowiedź z cyklu "I will stronger" to nie wszystko. "Myślę o jakimś projekcie politycznym, wiele osób mnie o to pyta, wiele kobiet. Za wcześnie, bym cokolwiek precyzowała. Na pewno mnie i innym zależy na takiej partii, która będzie wolna od partyjniactwa" - zapowiada Nowicka, a przy tym popisuje się niebywałą skromnością "protestując" przeciwko nazywaniu jej ofiarą partyjniactwa, jak to zrobiła dziennikarka "Gazety Wyborczej" (zawsze do usług!).
Można byłoby to dobrotliwie przemilczeć, ale teatralna hucpa pt. "Wanda Nowicka Boleściwa" powoli zaczyna nużyć, podobnie, jak ciągłe metamorfozy polityczne faceta z Biłgoraja, który zdążył być już konserwatystą, liberałem, lewicowcem... Pozostaje już tylko czekać na Palikota-nacjonalistę.
Mimo kłótni, p. wicemarszałek i jej b. szefa łączy jedna wspólna cecha - doskonała umiejętność wcielania się w różne role.
Aleksander Majewski
