Dziś tuż przed właściwym szczytem w Brukseli spotykają się przedstawiciele Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Bułgarii, Rumunii oraz Litwy, Łotwy i Estonii z przewodniczącym KE Jose Barroso. - Chodzi nam o to, by wysłać jasny sygnał, że popieramy stanowisko Unii w obronie wspólnego rynku, integracji ekonomicznej i jesteśmy przeciwko protekcjonizmowi - twierdzi szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz.
A jest przed czym ratować, bowiem kolejne państwa starej UE – jakby zapominając o swoich codziennych zapewnieniach o jedności kontynentu i współodpowiedzialności – zapowiadają lub realizują programy bezpośredniej pomocy dla własnego przemysłu. Pojawił się także projekt emisji euroobligacji emitowanych wspólnie przez kraje strefy euro. A to w pierwszej kolejności zaszkodzi państwom spoza strefy.
Działania premiera Donalda Tuska poparł prezydent Lech Kaczyński. - Życzę premierowi, bo życzę Polsce, jak największego sukcesu – stwierdził wczoraj Kaczyński i wyraził nadzieję, że Tusk w Brukseli „osiągnie tyle, ile się da osiągnąć”. - Wszystkiego osiągnąć się nie da, bo "bliższa koszula ciału". Każdy kraj ma swoją opinię publiczną, swój rząd, swoje zbliżające się niedługo lub troszkę później wybory – dodał prezydent.
Do współpracy wezwał także premier Czech, które przewodniczą w tym półroczu Unii. - Europa pokona kryzys tylko jeśli skoordynujemy nasze działania i będziemy trzymać się reguł wspólnoty – stwierdził Mirek Topolanek.
sks/PAP/NZZ
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

