Czternaście kobiet zmarło po zażyciu RU-486. W sumie zgłoszono 2207 działań niepożądanych po zastosowaniu leku. To wyniki z najnowszego raportu amerykańskiej Food and Drug Administration, który dowodzi znacznego wzrostu liczby kobiet odczuwających skutki uboczne działania RU-486. 

 

Do końca kwietnia 2011 roku aborcyjną pigułkę miało zastosować ponad 1,5 miliona kobiet. Pośród pacjentek, które skarżyły się na skutki uboczne, 612 wymagało hospitalizacji, u 339 konieczna była transfuzja krwi, 256 cierpiało na różne infekcje a 48 miało ciężkie zakażenia.

 

Te przypadki zakażeń najczęściej wymagały 2-3 dni pobytu w szpitalu, dożylnego przyjmowania antybiotyków oraz podjęcia innych działań. Z opublikowanego przez FDA raportu wynika, że RU-486 został wykorzystany w 58 przypadkach, jako środek aborcyjny w przypadku ciąży pozamacicznej. Stało się tak, mimo że substancje w nim zawarte – o czym przypomina FDA – nie są wskazane w przypadku ciąży pozamacicznej.

 

Tabletka RU-486, która stanowi tak wielkie zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia kobiety, jest także wykorzystywana podczas kontrowersyjnej praktyki „telemed”. Promowane przez Planned Parenthood rozwiązanie polega na przepisywaniu kobietom aborcyjnej pigułki za pośrednictwem internetu.

 

O niebezpieczeństwie aborcyjnej pigułki świadczą nie tylko amerykańskie badania. Ostatnie sondaże przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wskazują, że kobiety wolą poddać się tradycyjnemu zabiegowi aborcji, niż zażyć pigułkę RU-486. Jako przyczyny Brytyjki wskazują większy ból fizyczny oraz dotkliwsze cierpienie. Z kolei, australijskie badania wykazują, że wskutek aborcji chemicznej leczeniu musi się poddawać 5,7 proc. kobiet, zaś po chirurgicznej – 0,4 proc.

 

Część stanów już walczy z lekkomyślnym stosowaniem pigułek aborcyjnych. W maju w stanie Oklahoma zostały przyjęte rozwiązania sugerowane przez FDA, wprowadzenie podobnych zasad jest rozważane również w Teksasie.

 

eMBe/LSN