- Wydaje się, że Putin zaplanował podzielenie się odpowiedzialnością za sytuację społeczną i gospodarczą w Rosji, udzielając świadomie w tych wyborach więcej miejsca partiom innym niż formalnie rządząca. Wszystkie one znalazły się w parlamencie, jednakże w istocie są partiami podporządkowanymi Kremlowi. Partie, które znalazły się obok partii władzy są jeszcze bardziej szowinistyczne i jeszcze bardziej imperialnie nastawione do sąsiednich narodów i bardziej antyzachodnie od partii Putina. O to Putinowi chodziło.
Rezultat wyborów, ma przekonywać społeczeństwa zachodnie i samych Rosjan, że jak to kiedyś mówił Puszkin, „jedynym europejczykiem w Rosji jest rząd”. Jednak efekt wyborów nie wszystkich przekonuje i nie wszystkich zadowolił. Sytuacja być może nawet w jakimś zakresie zaczyna się Putinowi wymykać spod kontroli. Widząc kolejną manipulację zwłaszcza po otwartym zlekceważeniu elementarnych zasad demokracji, w postaci wymiany na stanowisku prezydenta część liberalnych środowisk wyszła protestować na ulice. Czy jest to częścią zaplanowanych działań Putina i nie groźnym upuszczaniem pary z rosyjskiego samowara? Czas pokaże. Jednak te protesty dziś nie mogą zmienić realnej władzy.
Czy rzeczywiście Putinowi chodziło o to aby po ulicznych protestach w jakiś sposób dać pretekst do zaciśnięcia stalowej pieści nad Rosją? Moim zdaniem te protesty nie prowadzą do poszerzenia wolności, ale zostaną wykorzystane przez Putina, do umocnienia jego władzy przez najbliższe kilkanaście miesięcy, do następnego kryzysu – dodaje Nowak.
Not. Jarosław Wróblewski

