- Cała sprawa związana z tym, co działo się wokół meczu Polska – Rosja jest nagłaśniana propagandowo. Zarówno w Polsce jak i w Rosji dla każdego, kto śledzi jakość życia politycznego jest oczywiste, że w zdominowanych mediach i wielkich telewizjach nadawany jest tam i u nas jednakowy ton.

 

Ta propaganda, ponieważ jest tak potężna w obydwu krajach, może oddziaływać na umysł przeciętnego obywatela, bo trudno mu znaleźć alternatywne źródło informacji. Ze strony rosyjskiej cała prowokacja była przygotowana od A do Z. Poczynając od skandalicznego zachowania polskiej ambasady w Rosji, która zaczęła pohukiwanie na kibiców rosyjskich, były też kolejne wystąpienia pani minister Muchy, która starała się prowokować zarówno Polków i Rosjan groteskowymi komentarzami o umiejscowieniu piłkarzy rosyjskich w hotelu Bristol. To przebiegało według rosyjskiego scenariusza, aby pokazać, że w Polsce jest chorobliwa rusofobia, która doskonale wpisze się w zachodnią kampanię, prowadzoną przez liberalne ośrodki, które z rasistowską wyższością patrzą na Europę Wschodnią i lubią ja pokazywać z góry, pod zaplanowaną tezę, że tu mieszkają rasiści, antysemici i ludzie, którzy potrafią tylko nienawidzić i bić. Sygnał, że tak Polacy biją Rosjan ma wzmocnić przekaz, który czyni Polskę niepełnowartościowym członkiem struktur UE.

 

Do tego chamskie i prymitywne teksty w mediach i okładki jak w „Newsweeku” bez szacunku dla historii Polski i Rosji z 1920 r. porównująca piłkarskie starcie do wojny, w której zginęło 200 tys. osób. To wpisało się w propagandę rosyjskich władz. Choć niektórym Rosjanom mogło być nieprzyjemnie. Jak byśmy się czuli widząc w rosyjskiej prasie np. okładkę z napisem: hajda na Lacha?

 

Jestem pewien, że gdyby nawet ani jeden polski kibic nie wdał się w bójkę z kibicem rosyjskim, byliby ludzie ustawieni, aby takie minimum dla czekających na to telewizji odegrać. Media nastawiły się na „faszystowski marsz organizowany przez PiS”, ale nie było go 10 czerwca. Więc, dziś gadające głowy polskie i rosyjskie (wciąż te same) ubolewają nad rusofobią, nacjonalizmem, itp. Propaganda trwa – mówi prof. Nowak.

 

Not. Jarosław Wróblewski