- Znając z doświadczenia usuwanie programów prawicowych z TVP, postępowanie wobec Radia Plus czy Telewizji Familijnej, mogę powiedzieć z całą pewnością, że wszystko wskazuje na to, że przejęcie „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze” ma to charakter operacji bolszewickiej. Są możliwe tutaj dwa warianty. Natychmiastowe, jeszcze przed wyborami, zamknięcie tygodnika „Uważam Rze”, zmiana redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i udawanka prawicy w stylu Tomasza Wołka, który będzie przypominał, że się wywodzi z Ruchu Młodej Polski, że walczył o niepodległą Polskę. Będzie on, co jakiś czas, dawał napisać teksty swoim dawnym kolegom, takim jak jak Aleksander Hall, który jak powszechnie wiadomo jest konserwatystą.

 

Może też być wariant o wiele gorszy, czyli zmuszanie obecnych dziennikarzy do pisania „na okrągło”, aby się autocenzurowali. To jest zawsze test dla ludzi; czy przeżyją to godnie, czy ulegną (np. za cenę spłacanych kredytów, utrzymania rodziny) i będą w stanie się sprzedać.

 

Myślę, że część publicystów będzie w stanie odejść z redakcji. Nie mogę jednak doradzać nikomu w takiej sytuacji trzaśnięcia drzwiami, choć byłem w takiej sytuacji niejednokrotnie i wiedziałem jak postąpić. Człowiekiem, który wydaje się, że już zdecydował jest Michał Karnowski, który opublikował na portalu Wpolityce.pl swoje stanowisko: „Na liczne pytania co dalej z "Uważam Rze" nie potrafię w tej chwili odpowiedzieć. Na razie wszystko pozostaje bez zmian. Daję państwu słowo honoru, że jeśli tylko możliwość wydawania uczciwego tygodnika zostanie zamknięta, jeśli pojawią się jakiekolwiek naciski, poinformuję o tym wprost i uczciwie. A potem odejdę. Jak zawsze :-).

 

Złudzenie, że to jest sytuacja taka, że jak będziemy mniej pisać o Smoleńsku i oddamy łamy takim konserwatystom jak Wołek, Hall czy Łętowski, to wtedy pozwolą nam jeszcze żyć – moim zdaniem jest złudne, groźne i na dłuższą metę nie mające sensu. Dlaczego? Bolszewicy uwielbiają dokonywać takich działań, jak zmuszenie człowieka aby zaprzeczył samemu sobie. W tym sensie, będzie to poważny test dla dziennikarzy, którzy pracują w tych redakcjach, niż dla doświadczonych publicystów jak Ziemkiewcz, Wildstein czy Semka. Raczej jestem przekonany, że oni są gotowi ponieść konsekwencje tego wyboru, niż poddać się bolszewickiemu dyktatowi. Oni są w stanie rozpoznać rzeczywistość. Dla innych będzie to trudny test: pierwszy bądź kolejny. Tutaj się rozstrzyga: za co będę żyć, czy znajdę uczciwą pracę albo zachowam twarz.

 

Nie jest jasne, kto tak naprawdę kryje się za przejęciem spółki „Presspublica” i stoi za Hajdarowiczem. Czytelnicy, którzy do tej pory mieli zaufanie do „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”, jeśli je utracą, mogą stać się odbiorcami innych mediów ideowo zaangażowanych. Może na tym zyskać „Nasz Dziennik”, „Gazeta Polska”, a także portale Wpolityce.pl, czy Fronda.pl - mówi Nowacki. 

 

Not. Jarosław Wróblewski

 

Paweł Nowacki - opozycjonista antykomunistyczny, dziennikarz, publicysta, drukował pierwsze numery „Zapisu” i Niezależne Pisma Młodych Katolików „Spotkania”, współtworzył „Puls Dnia” w TVP, „Studio Otwarte” w TV Puls i „Warto Rozmawiać” w TVP. Współautor cykli filmowych: „Historia III RP” i „Media III RP, oraz dokumentów telewizyjnych: „Musimy odzyskać pamięć”, „Duchem Ciosany”, „Dies luctus”.