Ta „innowacyjna” pigułka - oficjalnie nazywana antykoncepcyjną - ma jednakże działanie wczesnoporonne. Dotychczas stosowane środki „dzień po”, choćby dostępna bez recepty pigułka Plan-B, działały 72 godziny po stosunku, ta zaś przedłuża ten okres do 120 godzin. Przypomnijmy, że plemniki w organizmie kobiety mogą przeżyć na ogół do dwóch dni, w zależności od temperatury i odczynu środowiska.

„Ella” działa analogicznie do RU-486, pigułki aborcyjnej zabijającej płód do 9 tygodnia ciąży, gdyż obie mogą dokonać aborcji po stosunku. Tę ostatnią dopuszczono na rynek USA 10 lat temu. Uwagę specjalistów przykuwa podobieństwo obu pigułek pod względem składu chemicznego.

Plan B zapobiega ciąży podając duże dawki hormonu, który udaje progesteron. Działa on blokując głównie produkcję jaj w jajnikach. Krytycy twierdzą, że może również nie dopuścić do implantacji w macicy zapłodnionego jaja, czyli (zdaniem obrońców życia) spowodować aborcję.

Ella działa antykoncepcyjnie blokując działanie progesteronu, który opóźnia proces produkcji jaj przez jajniki. RU-486 także blokuje działanie progesteronu, który potrzebny jest do przygotowania macicy na przyjęcie zapłodnionego jaja i dla rozwoju embrionu.

W ten sposób RU-486 może przeszkodzić zapłodnionemu jaju w zagnieżdżeniu się i wypierać rozwijające się embriony.

Chemiczne podobieństwo Elli wskazuje na to, że ten środek może dać taki sam efekt przy podwyższonym dawkowaniu. Nikt jednak nie ma pewności, bo pigułka nie została jeszce pod tym kątem przetestowana. Mimo to przeciwnicy są przekonani. – Ona zabija embriony, tak jak pigułka aborcyjna – mówi Donna Harrison, prezydent Amerykańskiego Stowarzyszenia Położników i Ginekologów Pro-Life.

Te fakty skłaniają wielu Amerykanów do wniosku, że stosowanie nowego „leku” jest tożsame z aborcją. Ich zdaniem to improwizowana metoda przeprowadzania aborcji, która jest na tyle „skuteczna”, że może zabić płód zagnieżdżony w ściance macicy.

- Różnica między zapobieganiem powstaniu życia a niszczeniem życia dla wielu kobiet jest ogromnie znacząca – mówi w rozmowie z „Washington Post” Jeanie Monahan, dyrektor Centrum ds. Godności Człowieka Rady Badań nad Rodziną. – Kobiety zasługują na poinformowanie o tej różnicy – dodaje.

MJ/Cw.topnews.in/Washingtonpost.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »