W Rosji trwa wyścig zbrojeń. Władze w Moskwie zdają sobie sprawę, że militarnie ustępują nie tylko Stanom Zjednoczonym, ale powoli zaczynają tracić drugie miejsce na świecie na rzecz Chin. Wielkie manewry chińskie w 2008 roku, gdy 50.000 żołnierzy zostało przerzuconych łącznie na odległość 50.000 kilometrów, zrobiły w rosyjskim Sztabie Generalnym olbrzymie wrażenie. Jedyną metodą, by zniwelować amerykańską i chińską przewagę, jest stworzenie nowych rodzajów broni, wobec których inne armie świata będą bezradne. Dlatego w Rosji rosną nakłady na badania prowadzone przez wojskowe centra naukowo-techniczne. Na efekty ich pracy nie trzeba było długo czekać.
Aleksiej Szurupow, dyrektor filii Instytutu Wysokich Temperatur Rosyjskiej Akademii Nauk, ogłosił powstanie rosyjskiej „Wunderwaffe”. W kierowanej przez niego placówce udało się skonstruować elektromagnetyczną wyrzutnię, która strzela niewielkimi pociskami, ważącymi zaledwie 3 gramy, ale dokonującymi nieprawdopodobnych zniszczeń. Owe małe „ziarnka grochu” potrafią sprawić, że stojące na ich drodze stalowe ściany zamieniają się w plazmę, czyli zmieniają swój stan skupienia. Dzieje się tak za sprawą gigantycznej prędkości osiąganej przez pociski. Jest ona możliwa dzięki wykorzystaniu zamiast tradycyjnego prochu elektromagnetycznego przyspieszacza. Jak powiedział dyrektor Szurupow: „W naszych laboratoriach doświadczalnych maksymalna uzyskana przez nas prędkość wyniosła 6,25 kilometrów na sekundę dla pocisków o masie kilku gramów. To już bardzo blisko pierwszej prędkości kosmicznej”. Dla porównania: maksymalna szybkość pocisków w tradycyjnych systemach artyleryjskich wynosi od 2 do 2,5 kilometra na sekundę.
Nowa broń nazwana została „relsotronem Arcimowicza” (w Stanach Zjednoczonych określana jest z kolei terminem „railgun”). Nazwa pochodzi od nazwiska sowieckiego fizyka Lwa Arcimowicza (1909-1973), który zasłynął z tego, że jako pierwszy na świecie przeprowadził reakcję termojądrową w warunkach laboratoryjnych, a także opracował elektroniczną metodę rozdzielania izotopów. Arcimowicz już w 1951 roku rozpoczął prace nad elektrodynamicznymi przyspieszaczami masy. To właśnie jego badania stały się fundamentem skonstruowania „relsotronu”.
Rosyjski ekspert ds. wojskowości Paweł Felgengauer uważa, że przed nową bronią praktycznie nie będzie obrony, gdyż pocisk pędzący z kosmiczną prędkością przebije każdą przeszkodę. Nowa broń będzie w stanie bez trudu strącać sputniki i rakiety. Czołgi wyposażone w relsotrony staną się lżejsze i bardziej zwrotne, gdyż zmniejszy się kaliber ich dział, a w środku nie będą musiały mieć zapasu pocisków z tradycyjnym prochem. To sprawi, że czołgi staną się bezpieczniejsze, gdyż zazwyczaj wylatywały w powietrze, gdy wybuchała zgromadzona w nich amunicja. Rosyjscy naukowcy triumfują. Dalsza przyszłość „relsotronu” leży teraz w rękach polityków.
Taras Suchorebryk
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

