W Norwegii od nowego roku korzystanie z usług seksualnych to przestępstwo. Nowe przepisy umożliwiają karanie klientów prostytutek grzywną proporcjonalną do zarobków lub sześciomiesięcznym więzieniem. Kiedy okaże się, że przyłapany korzystał z usług prostytutki poniżej 16. roku życia, kara pozbawienia wolności może wynieść nawet trzy lata. Choć Norwegowie poszli w ślady Szwecji, która wprowadziła podobne rozwiązania w 1999 r., i Finlandii, gdzie takie przepisy obowiązują od 2006 r., to norweskie kary są surowsze niż u sąsiadów.
Centrolewicowy gabinet premiera Jensa Stoltenberga wpisał walkę z prostytucją do swego programu już w 2007 r. Także dlatego, że ponad połowa członków rządu to kobiety. Wyborczą obietnicę rząd zrealizował w Nowy Rok, i to z nawiązką. Karze podlega także korzystanie z usług prostytutek zagranicą. Statystyki mówią, że w krainie fiordów z usług prostytutek korzysta ledwie 18 proc. mężczyzn. Kiedy Norwegowie wyjeżdżają z kraju, odsetek ten wzrasta jednak do 80 proc.
Rząd chce przede wszystkim zachęcić prostytutki do zmiany sposobu życia. Władze oferują prostytuującym się kobietom pomoc w przyuczeniu do nowego zawodu, ochronę policyjną przed stręczycielami, darmowy odwyk oraz opiekę medyczną w przypadku uzależnień od narkotyków. Stowarzyszenia broniące praw prostytutek alarmują natomiast, że zaostrzenie przepisów przyniesie rezultaty odmienne od spodziewanych. Prostytucja zamiast zniknąć, zostanie po prostu zepchnięta to podziemia.
JaLu/"GW"
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

