Trudno znaleźć bardziej zaciekłego wroga obecnej władzy niż Adam Michnik. Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" rozpoczął swoją krucjatę przeciw PiS dzień po wyborach prezydenckich w 2015 roku i z miejsca miał gotowy szereg mądrości, ale przede wszystkim krytyki pod adresem... Polaków, którzy śmieli głosować na partię Jarosława Kaczyńskiego.
Adam Michnik nie tracił czasu i straszył Polaków Prawem i Sprawiedliwością chwilę po wygraniu wyborów przez tę partię. Oto co pisał na łamach "Wyborczej":
"Przez nasze wybory lub zaniechania Polską rządzi mafia polityczna. Ich świat jest światem odwróconych znaków. Nie jest to straszenie PiS-em. To PiS straszy sobą".
Cóż, trudno nie mówić, że Michnik straszył i straszył PiS-em, gdy wygłaszał tak absurdalne sądy, jak ten wypowiedziane w rozmowie z Wirtualną Polską w październiku 2016 roku, gdy porównywał Jarosława Kaczyńskiego do... Władimira Putina:
"Już kilka lat temu, kiedy byłem na wykładzie w Rosji i mówiłem o Polsce, powiedziałem, że Putin to nieszczęście dla Rosji, a Kaczyński to nieszczęście dla Polski. Kaczyński to polski putinista czystej krwi"
Michnik nie szczędził też krytycznych uwag pod adresem Polaków, którzy w wolnych wyborach postawili na partię Jarosława Kaczyńskiego. Tak mówił w rozmowie z Ewą Koszowską dla Wirtualnej Polski, gdy ta zastanawiała się, czy porównywanie przez naczelnego "Wyborczej" rządów PiS do rządów Władimira Putina jest zasadne, skoro w Rosji wybory z zasady są fałszowane:
"Bywa, że piękna kobieta zapomni się i odda się na krótko jakiemuś łajdakowi. A potem trzeźwieje i wszystko wraca do normy. I ja wierzę, że Polska wytrzeźwieje.
Mieliśmy rzeczywiście moment załamania zbiorowej świadomości i tożsamości zdegradowanej klasy. Karol Marks mówił, że "kobiecie i narodowi nie daruje się tej jednej chwili, kiedy ulega i poddaje się łajdakowi". Dzisiaj tracimy bardzo dużo za ten moment etycznej i intelektualnej nieuwagi".
O tym jak bardzo Michnik gardzi wyborcami, którzy głosowali w wyborach inaczej, niż "powinni" świadczy też inna wypowiedź, w której komentował wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich wśród grupy młodych obywateli:
"Ten model Polski, państwa niepodległego, demokratycznego, stabilnego, ze wzrostem gospodarczym, w UE i w NATO, bez cenzury - wszystko to nie zadowala większości wyborców. Zagłosowali inaczej w imię zmiany. Jakiej zmiany - dokładnie nie wiemy. Jedno, co wiemy, to to, że "ma to być zmiana na lepsze" i że za Andrzejem Dudą stoi PiS, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński i całe to towarzystwo".
Tak kontynuował krytykę młodych ludzi na łamach "Wyborczej":
"Skoro młodzi głosowali na Kukiza czy Dudę, to uważają, że ich aspiracje nie zostały spełnione. Ale tych ludzi może czekać gorzki zawód. Za dwa lata mogą sobie pluć w twarz i przeklinać ten moment, kiedy dziś wrzucali kartę wyborczą do urny"
Takie właśnie podejście do nas Polaków mają "obrońcy demokracji"...
daug/Fronda.pl
