– Izba uznała, że jest to działanie sprzeczne z konstytucją i ustawową zasadą równego dostępu do świadczeń zdrowotnych – mówi "Rzeczpospolitej" prezes NIK, Jacek Jezierski.
NIK przyjrzał się pracy 43 szpitali. W ośmiu z nich miało miejsce pobieranie opłat od rodzących pacjentek, mimo tego, że były ubezpieczone. Kobiety musiały płacić głównie za tzw. znieczulenie "na żądanie" oraz lepsze warunki pobytu w szpitalu.
Za takie znieczulenie trzeba było zapłacić, w zależności od placówki, od 300 do 660 zł. Najwyższe stawki wyznaczyły: Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, szpitale w Wejherowie i Siemianowicach Śląskich.
Największe kontrowersje budzi jednak sposób ustalania tych stawek. W szpitalu w Wejherowie, gdzie w 2009 roku wykonano 64 znieczulenia, opłatę indywidualnie uzgadniano między pacjentkami a lekarzami z anestezjologii i intensywnej terapii, prowadzącymi indywidualne praktyki lekarskie. NIK o tym procederze zawiadomiła już prokuraturę.
- Jakiekolwiek opłaty pobierane w szpitalach od osób ubezpieczonych są bezprawne – podkreśla rzecznik Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno. Tłumaczy, że szpitale często wykorzystują luki prawne i każą pacjentkom płacić nie za znieczulenie, ale dodatkową opiekę anestezjologa.
eMBe/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
