Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli zbadali skuteczność aktywizacji bezrobotnych w ośmiu województwach w kraju.
Według rzeszowskiej delegatury Izby, staże i prace interwencyjne nie tylko nie pomagają w znalezieniu pracy, ale wręcz umożliwiają traktowanie bezrobotnych jako taniej, a nawet darmowej siły roboczej.
Izba wskazała też, że Ministerstwo Pracy nie dysponuje rzetelną wiedzą dotyczącą efektów aktywizacji. Stosowany przez ministerstwo wskaźnik efektywności szkoleń i staży zawyża ich skuteczność o niemal 1/3.
- Wykazaliśmy, że wskaźniki oceny skuteczności aktywizacji bezrobotnych były nazbyt optymistyczne i nie oddawały rzeczywistej skali problemu. Wielu pracodawców organizowało często po kilkadziesiąt staży, ale po zakończeniu tej formy, często nie zatrudniali nawet jednej osoby. Wskaźniki prezentowane przez ministerstwo, jedynie w części dotyczyły efektów aktywizacji osób bezrobotnych – przekonuje Andrzej Trojanowski, rzecznik rzeszowskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli.
Z raportu NIK-u wynika, że w latach 2011-2013 w ciągu trzech miesięcy po zakończeniu stażu pracę znalazło od 33 proc. do 39 proc. osób, a po szkoleniach od 18 proc. do 21 proc.
„Po upływie roku od zakończenia staży i szkoleń wskaźniki te były jeszcze niższe” – podkreślił Trojanowski.
MT/Radio Maryja
