Boko Haram jest radykalną sektą islamistów. Jej nazwa oznacza "zachodnia edukacja jest grzechem". Działalność terrorystów powoduje dużą panikę Nigeryjczyków. W niektórych miastach ulice opustoszały, ludzie wychodzą na zewnątrz tylko, gdy muszą. Miasta patroluje wojsko i policja. W wielu miejscach w kraju obowiązuje godzina policyjna.

 

Choć od ponad 11 lat w niemal połowie stanów w Nigerii obowiązuje szariat, muzułmanie tamtejsi należą do łagodnych nurtów islamu. Jednak wśród mieszkańców narasta od lat frustracja związana z ubóstwem. Mimo wielkich zasobów ropy większość Nigeryjczyków jest uboga. Zyski czerpią władze kraju.

 

Na fali frustracji i gniewu mas wyrosły radykalne grupy islamskie. Jedną z nich jest właśnie Boko Haram, która swoje początki notuje w 2004 roku. Wtedy zaatakowała po raz pierwszy. Szybko ataki gangów motocyklowych i zamachy bombowe stały się znakiem rozpoznawczym grupy.

 

Boko Haram wyrosła wokół charyzmatycznego Mohammeda Yusufa. O urodzonym w 1975 roku mężczyźnie wiadomo niewiele. Jego ideologia była natomiast dobrze znana. Yusuf głosił, że "zachodnia edukacja psuje islam". - Na przykład deszcz. My wierzymy, że to dzieło Boga, a nie efekt ewaporacji i kondensacji - opowiadał reporterowi BBC. - Albo mówienie, że świat jest okrągły. To jest niezgodne z naukami Allaha, więc to odrzucamy. Podobnie jak teorię darwinizmu – dodawał.

 

Yusuf żądał, by szariat został wprowadzony w całej Nigerii, a instytucje państwowe - z "prozachodnim" ministerstwem edukacji na czele - rozwiązane. Jego nauki trafiały do wielu ludzi. Z czasem miał u boku i niepiśmienne dzieci ulicy, i rozgoryczonych, bezrobotnych absolwentów wyższych uczelni. Swojego lidera otaczali niemal boską czcią. W szczytowym momencie wokół Yusufa zgromadziło się, według niektórych szacunków, trzy tysiące "poddanych". Główna baza sekty mieściła się w Kanammie w stanie Yobe. Nazywała się "Afganistan".

 

Boko Haram nie wojuje tylko z chrześcijanami. Z równym, a często i większym okrucieństwem zabija muzułmanów, którzy "zdradzają islam". Taki los spotkał w marcu chociażby szanowanego uczonego, szejka Ibrahima Ahmeda, którego zastrzelono przed meczetem w Maiduguri. Mordercy celowali prosto w głowę. Jak się powszechnie wierzy, szejk należał kiedyś do ruchu Yusufa, ale zrezygnował w proteście przeciwko jego metodom

 

Początkowo grupy nie łączono z międzynarodowym terroryzmem. Obecnie coraz częściej pojawiają się informacje, że jej szeregi zasilają dżihadyści z Sudanu, Somalii i Czadu. Bojowników Boko Haram mają szkolić także doświadczeni specjaliści z al-Kaidy Islamskiego Maghrebu.

 

żar/Wp.pl