John Godson już wczoraj zapewnił, że jest za in vitro (co oznacza dla informacji zielonoświątkowego duchownego, że jest za eugeniką, zamrażaniem istot ludzkich, a nawet ich likwidacją), i że dlatego był przeciwko dyscyplinie (swoją drogą to absurd, bo jakoś nie słychać było, by mainstream PO był przeciwko zapłodnieniu na szkle). Stefan Niesiołowski oznajmił, że ekskomunika dla posłów popierających in vitro byłaby wielką kompromitacją Kościoła, a on w ogóle nie przejąłby się, gdyby został wykluczony z Kościoła, bo za swoje czyny odpowie przed Bogiem, a nie przed arcybiskupem Michalikiem.

 

Słowem jest już całkowicie jasne, że członkowie PO już nawet przestali udawać, że mają cokolwiek wspólnego z Kościołem, chrześcijaństwem czy choćby moralnością. Dla nich liczy się pochwała w liberalnych mediach i dobre słowo od Moniki Olejnik czy Tomasza Lisa, i by przypadkiem nikt nie uznał ich za talibów... Patrząc się na nich niestety żal ściska pewną część ciała... I coraz smutniej, że nie ma tam ludzi uczciwych.

 

Tomasz P. Terlikowski