16 października w Lubinie (woj. dolnośląskie) miała pojawić się wystawa antyaborcyjna "Wybierz Życie!". Miała, bo ostatecznie się nie pojawi. Dlaczego? Bezpośrednim powodem odmowy organizacji wystawy było... upublicznienie informacji o niej – informuje Ewa Kuźma, jej niedoszła organizatorka.

Chcąc zorganizować wystawę antyaborcyjną, Ewa Kuźma w pierwszej kolejności zwróciła się do Urzędu Miasta w Lubinie. Na pierwszą prośbę o zgodę kobieta otrzymała odpowiedź odmowną. Urzędnik powołał się na zapis ustawy o drogach publicznych (art. 39, ust. 1 pkt. 1), zgodnie z którym "zabronione jest lokalizowanie obiektów budowlanych, umieszczanie urządzeń, przedmiotów i materiałów nie związanych z potrzebami zarządzania drogami lub potrzebami ruchu drogowego".

Jednak wskazany przez Kuźmę teren, na którym miałaby stanąć wystawa, czyli Aleja Pod Platanami, to droga zamknięta dla ruchu drogowego. Została zamieniona na deptak z drzewkami i ławkami. Co więcej, ustawiono tam wcześniej jedną wystawę o podobnych rozmiarach. - Na marginesie dodam, że obecnie w Alei pod Platanami stoi wystawa w formie czarnej rury o średnicy ok. 2 m i długości ok. 15 m. Tu Urząd Miasta nie miał problemu z art. 39 ustawy o drogach publicznych… - informuje Kuźma.

Katarzyna Szpyrka z Wydziału Infrastruktury Urzędu Miasta w Lubinie zapytana o to, dlaczego inna wystawa tam stanęła, a wystawa aborcyjna nie może, odpowiada, że to zarządca danej drogi ma prawo o tym decydować. - Decyzję podejmuje zarządca drogi, dlatego jedna wystawa może stanąć, a druga nie – tłumaczy.

Kobieta zwróciła się zatem raz jeszcze do Urzędu Miasta z odwołaniem od tej decyzji. Spotkała się jednak z ponowną odmową. W trakcie rozmowy telefonicznej z jednym z pracowników Urzędu Miasta dowiedziała się nieoficjalnie, że taka wystawa nie będzie mogła być zorganizowana w mieście nigdy...

Zdeterminowana kobieta udała się do lokalnego Ośrodka Kultury "Wzgórze Zamkowe", ponieważ Urząd Miasta poinformował ją, że na terenie miasta Lubina są inne miejsca przeznaczone do przedstawiania wystaw i zasugerował kontakt właśnie z tą organizacją.

Tam, jak opowiada portalowi Fronda.pl pani Kuźma, spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem. Dyrektor "Wzgórza Zamkowego" wyraził zgodę na ustawienia wystawy na terenach otwartych ośrodka. Od początku września toczyły się przygotowania do wystawy, ustalenia i spotkania w tej sprawie. Wystawa miała być zorganizowana w ramach współpracy z Fundacją PRO, która w wielu miastach Polski przygotowywała podobne projekty.

Dosłownie w przeddzień otwarcia wystawy jej organizatorka została poinformowana, że... zgoda na wystawienie billboardów została cofnięta. Dlaczego? Bezpośrednią przyczyną miał być wyciek informacji o wystawie do lokalnego portalu internetowego www.lubin.pl. Na stronie portalu ukazała się wiadomość o następującej treści:

Od 18 października 2010 r. w lubińskiej Alei Pod Platanami obejrzeć będzie można wystawę zatytułowaną "Wybierz życie!" pokazującą na plakatach wielkiego formatu zdjęcia ofiar aborcji. Celem wystawy jest ukazanie prawdy o aborcji.

W chwili obecnej zjawisko aborcji nabiera znamion ludobójstwa. Aborcja stanowi główną przyczynę śmierci w Europie. W 2008 r. w krajach Starego Kontynentu zabito w ten sposób 2,8 mln nienarodzonych dzieci. Gdyby mogły się narodzić, kraje europejskie rozwiązałyby problem niżu demograficznego. Co piąte poczęte dziecko umiera w wyniku przerwania ciąży, a jedna na siedem aborcji dotyczy dziewcząt poniżej 20 roku życia. Stanowi ona pierwszą przyczynę śmierci, wyprzedzając zgony z powodu nowotworów, zawałów serca i wypadków drogowych.

Społeczeństwa demokratyczne, tak przywiązane do idei praw człowieka, godzą się na masową eksterminację dzieci przed narodzeniem. Współcześni Europejczycy dali sobie wmówić, że dziecko w łonie matki to zlepek komórek, które dopiero w przyszłości stanie się człowiekiem. Nie wiedzą wprawdzie kiedy ten moment nastąpi, ale wolą się nad tym nie zastanawiać, bo mogliby dojść do wniosku, że wygodna cywilizacja w której żyją niewiele różni się od tych cywilizacji, które praktykowały ofiary z dzieci. Jak to jest możliwe? Przyczyną, dla której generalnie niechętni przemocy mieszkańcy Zachodu akceptują okrutne mordy na masową skalę jest ignorancja i wygodnictwo.

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak okropną zbrodnią jest aborcja, dlatego dla wielu ta sprawa wydaje się obojętna. Wystawa pokazuje drastyczność aborcji po to, aby tę obojętność przełamać.

Wystawa jest upomnieniem się o poszanowanie ludzkiego życia. Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka. Jest prawem najbardziej podstawowym.

Wystawa została zorganizowana we współpracy z Fundacją PRO (www.stopaborcji.pl).

Do dziś nie ma oficjalnego stanowiska Urzędu Miasta w tej sprawie. Oficjalnego, bo nieoficjalnie - zdaniem Kuźmy - chodzi o zbliżające się wybory samorządowe. - To niewygodny temat. Być może urzędnicy chcieli uniknąć teraz takiej dyskusji – zastanawia się kobieta. Według informacji, które do niej dotarły, dyrekcja Ośrodka Kultury "Wzgórze Zamkowe" miała zostać wezwana do Urzędu Miasta, a tam bezpośrednio od Prezydenta Miasta Lubina, Roberta Raczyńskiego lub na jego polecenie, otrzymała zakaz organizacji wystawy na wszystkich terenach należących do miasta.

- Nieoficjalnie wiem, że temat i forma wystawy wywołały ogromny sprzeciw i nadspodziewanie duże emocje wśród urzędników Urzędu Miasta – dodaje Kuźma.

Ośrodek Kultury "Wzgórze Zamkowe" odmówił skomentowania tej sprawy.

- To dla mnie wielki szok, że coś takiego może w ogóle mieć miejsce. Przeraża mnie też fakt, że normą staje się akceptowanie takich sytuacji. Smutne jest przede wszystkim to, że urzędnicy, przez nas wybrani i opłacani za nasze pieniądze, teraz niejako chcą zamknąć nam usta, zabronić publicznej wypowiedzi. Czuję się jak człowiek zniewolony przez urzędników. W dodatku nikt nie przedstawił mi żadnych sensownych argumentów, dlaczego odmówiono mi prawa do zorganizowania wystawy – komentuje sprawę Ewa Kuźma.

- Smutne jest też to, że zabrania się działań, które mają na celu ewidentne dobro. Przecież ja chciałam w ten sposób apelować o ochronę życia, nie wzywałam do niczego złego! Jestem tym po prostu zbulwersowana – dodaje.

Antyaborcyjne wystawy, które w wielu miastach Polski organizuje Fundacja PRO, spotykają się z niebywałą agresją. Wielokrotnie plakaty pokazujące abortowane dzieci były niszczone. Portal Fronda.pl informował o zdewastowaniu ekspozycji m.in. w Stalowej Woli, Słupsku, Zgorzelcu, Lublinie, Czechowicach – Dziedzicach. Znamienne jest, że w materii tej policja zdaje się być bezradna (czy może raczej bierna?), bo sprawcy tych aktów wandalizmu pozostają bezkarni.

Przeraża też to, że akty takie dzieją się za cichym przyzwoleniem władz, a niekiedy nawet na jej polecenie. W czerwcu pisaliśmy o zaaresztowaniu przez policję antyaborcyjnego billboardu w Rzeszowie, który rzekomo miał obrażać uczucia mieszkańców miasta. Znamienne, że tym urażonym mieszkańcem okazał się poseł PO, Tomasz Kulesza, odpowiedzialny za kampanię wyborczą prezydenta Bronisława Komorowskiego na Podkarpaciu. Co więcej, demonstracyjne aresztowanie billboardu odbyło się w przededniu wizyty Bronisława Komorowskiego w Rzeszowie. Ostatecznie, Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów umorzyła postępowanie w tej sprawie a zarekwirowany billboard kazała zwrócić właścicielowi, Jackowi Kotuli ze stowarzyszenia "Contra In Vitro".

Zadziwiające jest, jak niektórych ludzi bardzo boli prawda. Prawda, że aborcja to nie jest jakiś "zabieg" usuwania bezkształtnego "czegoś", "przedludzia", tylko zabijanie prawdziwego, konkretnego człowieka. Być może dlatego prawda, jak wygląda abortowane dziecko, tak bardzo boli, tak "kole w oczy", jak mówi stare polskie przysłowie.

- Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy – nigdy – mawiał Michaił Afanasjewicz Bułhakow.

Marta Brzezińska

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »