Paweł Fajdek w eliminacjach rzutu młotem osiągnął odległość zaledwie 72 m i zajął w swojej grupie siódme miejsce. Oznacza to, że ten niemal murowany kandydat do olimpijskiego złota w finale w ogóle nie wystąpi.
Po swojej klęsce Fajdek opublikował na facebooku film, w którym zwraca się do kibiców z przeprosinami.
"Chciałem wszystkich bardzo, ale to bardzo przeprosić. To, co się wydarzyło, jest dla mnie bardzo trudne. To jest najgorsze, co może przytrafić się sportowcowi. Wszyscy, którzy trzymali za mnie kciuki – bardzo wam dziękuję. Bardzo chciałbym podziękować mojej rodzinie, która na pewno zostanie ze mną, będzie mnie wspierać i nie pozwoli mi się załamać" - powiedział Fajdek.
"Najmocniej państwa przepraszam i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną dalej i będziecie towarzyszyć mi w drodze sportowej. Że w Londynie, w przyszłym roku zrobię coś, z czego wszyscy będziemy dumni i będziemy mogli sobie powiedzieć, że igrzyska to był po prostu kolejny wypadek przy pracy. I mam nadzieję, że może kiedyś dorównam Anicie Włodarczyk i pobiję rekord świata" - dodawał.
"Mam nadzieję, że jeszcze nieraz zadziwimy świat. Pele też kiedyś nie strzelił karnego, a i tak jest legendą piłki nożnej. Mam nadzieję, że państwo to docenią, że starałem się jak mogłem i chyba nic więcej nie jestem już w stanie powiedzieć. Jest to dla mnie bardzo emocjonujące, jestem bardzo rozstrzęsiony. Przepraszam i do zobaczenia na rzutni na Memoriale Kamili Skolimowskiej w Warszawie. Zapraszam wszystkich i tam postaram się wypaść z jak najlepszej strony" - stwierdził wreszcie Fajdek.
Niestety, klęska naszego młociarza nie była dziś jedynym wielkim rozczarowaniem. Nie powiodło się także siatkarzom, którzy po sobotnim meczu z Rosją ledwie dostali się do ćwierćfinału. Dziś przegrali 3:0 mecz z Amerykanami, wykluczając swoje szanse na półfinał. To niestety czwarty raz z rzędu, gdy nasza reprezentacja nie przechodzi tego etapu igrzysk.
bbb/tvp, fronda.pl
