Arcybiskup Henryk Hoser w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” trzeźwo ocenił pr-owe, związane z kanonizacją, chwyty premiera. „Taka polityka z pewnością nastawiona jest na cele doraźne. Pan premier, o ile pamiętam, deklarował się kiedyś jako katolik, organizował rekolekcje dla Platformy Obywatelskiej, później od tego odszedł, teraz znowu wraca. To są cele doraźne, ta wizyta” - mówił arcybiskup.

I właśnie te słowa rozwścieczyły Niesiołowskiego. - Nie chcę tego komentować, to jest niegodne biskupa – krzyczał. - I niegodne katolika, chrześcijanina mówienie czegoś takiego – dodawał. A gdy Monika Olejnik pytała dlaczego, odpowiadał ze złością: „bo to jest właściwie pretensja, że premier przyjechał na kanonizację”.

A potem, jak zwykle przeszedł do atakowania PiS i Kościoła. - Ja nie przypominam sobie żeby abp Hoser, czy jakikolwiek inny biskup kiedykolwiek powiedział o kłamstwie smoleńskim, o tej podłości, o tej rzece pomyj, o Kaczyńskim, który opluwa przyzwoitych ludzi, oszczerstwach, już nie mówię o Macierewiczu, tego wszystkiego biskupi nie mówią i mówię wyłącznie to, że to są biskup i że jesteśmy dwa dni, jak pani redaktor słusznie zauważyła, po kanonizacji ja nie mówię takimi słowami, na jakie te słowa niegodziwe zasługują – oznajmiał Niesiołowski.

W rozmowie z Moniką Olejnik, z niewiadomych powodów oberwało się również tygodnikom katolickim „Niedzieli” i „Gościowi Niedzielnemu”, które poseł PO uznał za „pseudokatolickie”. Dlaczego? Bo niewystarczająco kochają Tuska i nie przyłączają się do plucia na Kaczyńskiego... To wystarczy, by Niesiołowski uznał, że są „pseudokatolickie”...

TPT/Radiozet.pl